Napoli za wszelką cenę chce powtórzyć sukces sprzed 26 lat, w finale Pucharu UEFA, gdy w neapolitańskim klubie grał Diego Armando Maradona. „Nie będziemy się bać”, powiedział przed wyjazdem do Kijowa, gdzie Dnipro podejmie włoskich gości, trener Rafa Benitez. „Wierzymy we własne siły, a okazje, jakie mieliśmy w poprzednim meczu, umacniają nas w przekonaniu, że może nam się udać”. 

Napoli nie miało szczęścia w tym sezonie w Lidze Europy: w trzynastu meczach jego piłkarze aż dziesięć razy trafiali w słupek lub w poprzeczkę. W sumie jednak strzelili imponującą liczbę bramek, bo aż 26, po dwie na spotkanie.

W nieco innym położeniu jest Fiorentina. Sondaże jej odrobienie strat oceniają na 10-15 procent. Trener Vincenzo Montella zapewnia, że florencki klub „tanio się nie sprzeda”. Piłkarze dostali rozkaz, by się nie poddawali. Na własnym stadionie powinni dokonać cudu, niwecząc przewagę gości, którzy u siebie wygrali z nimi 3:0. Montella mówi, iż przekonany jest, że to się uda., a decydujące znaczenie może mieć własna publiczność oraz przysłowiowy łut szczęścia. „Może nawet wygramy pięć do zera”, marzy Montella z otwartymi oczami. Po czym traci już zupełnie kontakt z rzeczywistością, mówiąc, że kocha Sewillę...