Buffon, kapitan Juventusu, ostro zaprotestował przeciwko decyzji sędziego o przyznaniu karnego Realowi, za co dostał czerwoną kartkę.
Włoscy komentatorzy kontestują obie te decyzje, uważając je za niesprawiedliwe i niesłuszne.
Nikt nie ma żalu do Wojciecha Szczęsnego, który zastąpił Buffona w bramce i był bezradny wobec strzału Cristiano Ronaldo z 11 metrów.
Do tej sytuacji w ogóle nie powinno dojść - powtarzali sprawozdawcy radia RAI. Wymieniali też wiele razy nazwisko sędziego Michaela Olivera, który podjął te decyzje. Mówili, że trzeba je zapamiętać.
"La Gazzetta dello Sport" na swojej stronie internetowej pisze, że na stadionie w Madrycie doszło do "dramatu" i w takich okolicznościach Juventus musiał pożegnać się z Ligą Mistrzów. Ale zrobił to, dodaje, z podniesioną głową.
Największy włoski dziennik sportowy podkreśla, że klub z Turynu zdobył się na "legendarny wyczyn", za jaki uznaje trzy bramki strzelone Realowi w Madrycie.
- grzmi "Corriere dello Sport". Gazeta nie ma wątpliwości, że to był najbardziej gorzki z możliwych dla Juventusu finał meczu.
"Ronaldo zatrzymał historię" - dodaje się w relacji z Madrytu. Przypomniano zarazem na otarcie łez, że zwycięstwo nad Realem 3:1 to "osiągnięcie, na jakie nigdy nie zdobyła się żadna europejska drużyna w świątyni" tego klubu.
Turyńska "La Stampa" oceniła: .
Do tego feralnego momentu w ocenie dziennika biało-czarni trzymali w garści "Królewskich", odrabiając ich przewagę trzech goli zdobytą w Turynie.
- stwierdza "La Stampa".
W komentarzach we Włoszech podkreśla się również, że środowy mecz był "legendarny" i okazał się "ciężką lekcją Juventusu dla Realu".
- mówił po meczu załamany sprawozdawca publicznego radia.
"Dzięki, Juve" - napisał na Twitterze premier Włoch Paolo Gentiloni, kibic turyńskiego klubu. Nazwał go "wielkim".