Messi ma już 129 goli w karierze w Lidze Mistrzów. Pod tym względem lepszy w klasyfikacji wszech czasów jest tylko Portugalczyk Cristiano Ronaldo - 140. Trzeci Robert Lewandowski ma 91 bramek.
Juventus stracił szansę na awans
W drugim spotkaniu tej grupy Juventus Turyn z Wojciechem Szczęsnym w bramce przegrał w Lizbonie z Benficą 3:4 i stracił szansę na awans do 1/8 finału.
Wydawało się, że Benfica ma pełną kontrolę nad przebiegiem spotkania grupy H, kiedy prowadziła 4:1 do 77. minuty. Bramki zdobyli Antonio Silva (17.), Joao Mario (28. z karnego)
I Rafa Silva (35. i 50.).
A międzyczasie po nieco przypadkowej akcji na chwilę do wyrównania doprowadził Moise Kean (21.).
Jednak trener gości Massimiliano Allegri dokonał kilku zmian - m.in. wprowadził Arkadiusza Milika na boisko od początku drugiej połowy - i "Stara Dama" zaczęła grać znacznie bardziej dynamicznie. W 77. minucie na listę strzelców wpisał się Milik, trafiając do siatki po raz drugi w tym sezonie Champions League, a niecałe 120 sekund później stratę jeszcze bardziej zmniejszył Amerykanin Weston McKennie. Pomimo wielu szans obu stron w końcówce wynik nie uległ już zmianie.
Według serwisu statystycznego Opta Juventus nigdy wcześniej nie stracił w Lidze Mistrzów trzech goli w pierwszej połowie.
W tabeli prowadzi PSG przed Benficą. Oba zespoły mają po 11 punktów i są niepokonane. Juventus i Maccabi Hajfa mają po trzy "oczka" i w przyszłym tygodniu stoczą korespondencyjny pojedynek o trzecie miejsce, które pozwoli wiosną wystąpić w fazie pucharowej Ligi Europy.
Piątkowski mecz obejrzał z ławki
W grupie G już wcześniej pewny awans miała ekipa Manchesteru City, a po bezbramkowym remisie u siebie z mistrzem Anglii miejsce w fazie pucharowej zapewniła sobie także Borussia Dortmund. W drugiej połowie rzutu karnego nie wykorzystał algierski pomocnik gości Riyad Mahrez.
Niepokonani "The Citizens" mają 11 punktów i są już pewni pierwszego miejsca w grupie. BVB ma osiem. Trzecie miejsce zajmuje Sevilla - i pozostanie na nim niezależnie od rozstrzygnięć w ostatniej kolejce. We wtorek Andaluzyjczycy pokonali u siebie FC Kopenhaga 3:0. Duński zespół, w którego barwach wystąpił Kamil Grabara, jako jedyny po pięciu kolejkach nie ma ani jednej strzelonej bramki, choć zdobył dwa punkty.
W grupie E awans zapewniła sobie Chelsea Londyn, która pokonała na wyjeździe FC Salzburg 2:1. Z ławki rezerwowych gospodarzy mecz oglądał obrońca Kamil Piątkowski.
"The Blues" mają 10 punktów i o trzy wyprzedzają AC Milan. Mistrz Włoch wygrał w Zagrzebiu z Dinamem 4:0 w spotkaniu prowadzonym przez polski zespół sędziowski, na czele z arbitrem głównym Szymonem Marciniakiem. Salzburg ma sześć, a Dinamo - cztery punkty.
W ostatniej kolejce, która zostanie rozegrana w przyszłym tygodniu, bezpośrednio o awans do 1/8 finału powalczą AC Milan i Salzburg. Dinamo nie zajmie wyższego miejsca niż trzecie.
Sikan autorem największego "pudła" w historii futbolu?
W grupie F pierwszej porażki w tym sezonie - i to licząc wszystkie rozgrywki - doznał Real Madryt. Broniący trofeum "Królewscy" już wcześniej zapewnili sobie awans do 1/8 finału, ale we wtorek musieli uznać w Niemczech wyższość RB Lipsk, z którym przegrali 2:3.
Real ma 10 punktów, RB Lipsk - dziewięć. Wicelider nie jest jednak jeszcze pewny awansu, ponieważ w przyszłym tygodniu walczyć będzie w Warszawie z Szachtarem Donieck. Ewentualna wygrana mającego sześć "oczek" ukraińskiego klubu - w dowolnych rozmiarach - da mu miejsce w 1/8 finału. We wtorek Szachtar zremisował w Glasgow z miejscowym Celtikiem 1:1. Goście mogli wygrać, ale Daniło Sikan zaliczył kosmiczne pudło.
W środę zaprezentuje się m.in. Barcelona, której piłkarzem jest Robert Lewandowski. "Duma Katalonii" podejmie u siebie pewny już awansu Bayern Monachium. Gospodarze muszą zdobyć więcej punktów niż Inter Mediolan w starciu u siebie z Viktorią Pilzno, aby utrzymać się w walce o drugie miejsce w grupie C.
Tego dnia wystąpi również Napoli Piotra Zielińskiego. Lider włoskiej ekstraklasy, który podejmie Rangers FC, również ma już wywalczoną przepustkę do fazy pucharowej Champions League.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.