Lewandowski bez ani jednego strzału
Lewandowski rozpoczął mecz w wyjściowym składzie Chicago Fire. Na murawie przebywał do ostatniego gwizdka sędziego. W tym czasie nie oddał ani jednego strzału na bramkę. Na tym nie koniec złych informacji. To po jego stracie piłkarze Monterrey strzelili zwycięskiego gola.
W 83. minucie meczu Lewandowski przejął piłkę na środku boiska. Polak ruszył na bramkę rywali. Uciekł dwóm przeciwnikom, ale jego podanie do kolegi z zespołu było nieprecyzyjne. 38-latek trafił w nogi obrońcy.
Lewandowski po stracie machał rekami
W efekcie akcja Lewandowskiego zakończyła się stratą, po której gospodarze wyprowadzili kontratak zakończony golem, zwycięskim golem. Autorem bramki był Orbelin Pineda.
Od straty piłki przez Lewandowskiego do umieszczenia jej w siatce Chicago Fire minęło 20 sekund. W tym czasie Polak zamiast wrócić na własną połowę i próbować pomóc kolegom w przerwaniu akcji rywali, stał na murawie, machał rękami i mówił sobie coś pod nosem.
To był jedne z najsłabszych meczów Lewandowskiego w barwach Chicago Fire. Wielu ekspertów obwiniło go za porażkę. Nic więc dziwnego, że w ich pomeczowych komentarzach pod adresem byłego napastnika Barcelony znalazło się wiele gorzkich słów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
