Jesus zamiast Alvareza
Numerem jeden na liście życzeń Barcelony był Juliana Alvareza z Atletico Madryt. To właśnie Argentyńczyk był wymarzonym następcą Lewandowskiego. Jednak starania o 26-latka nie zakończyły się sukcesem. Katalończycy nie potrafili przekonać do transferu szefów klubu ze stolicy Hiszpanii.
Fiasko negocjacji z Atletico spowodowało, że Barcelona musiała zdecydować się na zakup innego napastnika. Wybór padł na Jesusa. Oba kluby nie ujawniły kwoty transferu, do którego doszło na kilka godzin przed upłynięciem terminu dokonywania zmian w zespołach.
Jesus z trybun oglądał zwycięstwo nad Rayo
Przejście 29-letniego Brazylijczyka tuż przed zamknięciem okna transferowego ma wzmocnić atak, osłabiony odejściem dwóch najskuteczniejszych piłkarzy Barcelony - Roberta Lewandowskiego i Ferrana Torresa.
Jesus oglądał z trybun poniedziałkowy mecz ligowy Barcelony z Rayo Vallecano (5:2). Wcześniej występował na Wyspach Brytyjskich - w Manchesterze City w latach 2017-2022, a następnie w Arsenalu, dla którego w 123 spotkaniach zdobył 32 bramki we wszystkich rozgrywkach.
W tabeli ekstraklasy hiszpańskiej broniąca tytułu mistrzowskiego Barcelona zajmuje drugie miejsce, ustępując bilansem bramek Realowi Madryt. Tylko te dwie drużyny odniosły trzy zwycięstwa w trzech meczach.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
