Raphinha zajął miejsce Lewandowskiego
Raphinha po odejściu Roberta Lewandowskiego w ekipie mistrzów Hiszpanii gra na pozycji numer 9. Hansi Flick miał nosa powierzając Brazylijczykowi nową rolę. To był strzał w dziesiątkę.
29-letni piłkarz od początku nowego sezonu imponuje skutecznością. W sześciu ligowych pojedynkach zdobył dziewięć bramek i jest samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców.
Raphinha nie marnuje rzutów karnych
Raphinha ostatnie trzy gole do swojego dorobku dopisał w środowy wieczór. Barcelona na Camp Nou gościła Racing Santander. Dla beniaminka była to bolesna wizyta w stolicy Katalonii. Podopieczni Jose Alberto Lopeza przegrali 2:7.
Dwa z trzech trafień w tym pojedynku Raphinha zaliczył po uderzeniach z jedenastu metrów. Łącznie Brazylijczyk, od kiedy trafił do Barcelony 15 razy wykonywał rzut karny i jeszcze ani razy się nie pomylił.
O tym, że umieścić piłkę ustawioną na "wapnie" w siatce wcale nie jest tak łatwo przekonał się w meczu z Racingiem Lamine Yamal. Raphinha odstąpił koledze z zespołu jedną jedenastkę, ale młody gwiazdor Barcelony zmarnował rzut karny. Jak widać 19-latek tej sztuki musi się jeszcze uczyć od swojego bardziej doświadczonego partnera z drużyny.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
