Dziennik Gazeta Prawana logo

Juventus wrócił na fotel lidera Serie A

20 listopada 2011, 18:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Juventus wrócił na fotel lidera Serie A
PAP/EPA
Tylko jeden dzień cieszyli się z pozycji lidera włoskiej ekstraklasy piłkarze Lazio Rzym. W niedzielę na prowadzenie wrócił Juventus Turyn, który pokonał Palermo 3:0, a ma do rozegrania jeszcze zaległe spotkanie.

Zespół "Juve" wygrał szóste spotkanie w sezonie i pozostaje jedyną niepokonaną ekipą. Przewaga gospodarzy nad Palermo nie podlegała dyskusji. Prowadzenie zapewnił im w 20. minucie Simone Pepe, tuż po przerwie na 2:0 podwyższył kadrowicz Alessandro Matri, a w 65. minucie wynik ustalił inny reprezentant Włoch Claudio Marchisio.

Zwycięstwo mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale jeszcze przed przerwą Andrea Pirlo trafił w słupek.

Juventus, 27-krotny mistrz kraju, ma 22 pkt i dzięki lepszemu bilansowi goli wyprzedza Lazio Rzym, które w sobotę zremisowało bezbramkowo w Neapolu. Bliżsi wygranej byli gospodarze, więc nie mogą dziwić słowa trenera stołecznej drużyny Edy'ego Reji: "To wartościowy rezultat".

Lazio zagrało bez swojej najlepszego strzelca Miroslava Klosego, który pauzował z powodu kontuzji odniesionej we wtorkowym meczu reprezentacji Niemiec. "Dziś otrzymaliśmy kolejny dowód, że jest on nie do zastąpienia" - dodał Reja.

Trzecie i czwarte miejsce w tabeli Serie A zajmują, z dorobkiem 21 pkt, Milan i Udinese. "Rossonerri" - po pięciu kolejnych zwycięstwach - zremisowali z Fiorentiną 0:0. Drużynę debiutującego na stanowisku trenera Delio Rossiego od porażki z mistrzem kraju uchronili głównie Artur Boruc i... sędzia.

W pierwszej połowie polskiego bramkarza pokonał Holender Clarence Seedorf, ale arbiter nie uznał gola, dopatrując się pozycji spalonej. Powtórki telewizyjne pokazały, że niesłusznie. Gościom należał się również rzut karny.

"Bramka była zdobyta prawidłowo. Szkoda, bo przez to przerwana została nasza seria zwycięstw. Ważne jednak, że rozegraliśmy kolejny dobry mecz" - ocenił trener Milanu Massimiliano Allegri.

W końcówce Boruc po strzale Brazylijczyka Alexandre'a Pato wybił piłkę na słupek, wygrał z nim pojedynek sam na sam, a także efektownie obronił uderzenie z bliska pochodzącego - jak Seedorf - z Surinamu Holendra Urby'ego Emmanuelsona.

Z kolei Udinese doznało drugiej porażki w sezonie, tym razem w Parmie 0:2. Ojcem sukcesu gospodarzy był francuski napastnik Jonathan Biabiany. 23-latek w 58. minucie strzałem głową zdobył pierwszego gola, a po faulu na nim arbiter podyktował rzut karny, który na drugiego gola zamienił Sebastian Giovinco.

Trzeci mecz w sezonie wygrał Inter, pokonując w Mediolanie Cagliari 2:1. Bramki dla zespołu trenera Claudio Ranierego zdobyli w drugiej połowie urodzony w Brazylii reprezentant Italii Thiago Motta oraz jego rodak Philippe Coutinho. Powtórki telewizyjne pokazały jednak, że pierwszy trafiając do siatki był na spalonym. Rozmiary porażki zmniejszył w końcówce Joaquin Larrivey.

Mimo zwycięstwa, Inter zajmuje 16. pozycję w tabeli. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj