Goście objęli prowadzenie w 24. minucie, kiedy po kontrze i zagraniu Rodrigo w sytuacji sam na sam Marca-Andre ter Stegena pokonał Francuz Kevin Gameiro. Osiem minut później było już 0:2, gdyż rzut karny pewnie wykorzystał kapitan "Nietoperzy" Dani Parejo.

Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola z "jedenastki" uzyskał dla Barcelony Lionel Messi, a w 64. minucie Argentyńczyk sprytnym, niesygnalizowanym strzałem zza pola karnego doprowadził do remisu. To jego 20. i 21. bramka w obecnym sezonie La Liga, a 29. licząc wszystkie rozgrywki klubowe.

"Barcelona najadła się strachu, ale Messi ją uratował" - napisał w internetowym wydaniu dziennik "As", a "Marca" oceniła: "Messi był jedynym planem +Barcy+ na dobrego rywala. Dzięki Valencii walka o prymat będzie ciekawsza".

To pierwsze stracone w lidze punkty przez piłkarzy trenera Ernesto Valverde, który w przeszłości pracował w Valencii, od 24 listopada, kiedy zremisowali w Madrycie z Atletico 1:1.

Stołeczna drużyna jest obecnie najgroźniejszym rywalem mającej 50 punktów "Barcy" w walce o tytuł. Atletico traci do niej sześć, ale w niedzielę zmierzy się w Sewilli z Betisem. Możliwe, że w ekipie gości zadebiutuje wypożyczony z Chelsea Londyn hiszpański napastnik Alvaro Morata.

Valencia, która sezon rozpoczęła słabo, w lidze jest niepokonana od czterech kolejek, a w środku tygodnia awansowała, podobnie zresztą jak Barcelona, do półfinału Pucharu Króla. Z 30 pkt w tabeli jest siódma.

Plasujący się na trzeciej pozycji Real Madryt, który traci do lidera obecnie 11 punktów, mecz z piątym Alaves (32) rozegra na Santiago Bernabeu w niedzielę o 20.45. Do składu "Królewskich" prawdopodobnie wróci Gareth Bale. Walijczyk pauzował ostatnio z powodu kontuzji.