W czwartek między Lewandowskim a Kingsleyem Comanem doszło do bójki na treningu, ale obaj uniknęli kar finansowych i w niedzielę znaleźli się w podstawowym składzie. Zamieszanie posłużyło Francuzowi, który już w pierwszej połowie zdobył dwa gole dla obrońców tytułu, a we wcześniejszych występach ligowych w tym sezonie odnotował trzy trafienia. Nawet światowe agencje odnotowały, że Polak gratulował Comanowi po bramkach i było widać między nimi żadnych animozji.

Po przerwie na 3:0 podwyższył Serge Gnabry, a już w doliczonym przez sędziego czasie gry wynik ustalił Leon Goretzka. Wcześniej honorową bramkę dla beniaminka uzyskał Belg Dodi Lukebakio z rzutu karnego podyktowanego za zagranie ręką Matsa Hummelsa.

"Dobrze weszliśmy w mecz, od początku narzuciliśmy swoje warunki i dominowaliśmy" - ocenił piłkarz Bayernu Thomas Mueller.

Lewandowski, który w poprzednich pięciu spotkaniach Bundesligi wpisał się na listę strzelców i zdobył w nich osiem goli, tym razem nie powiększył dorobku, choć spędził na boisku całe spotkanie. Bliski powodzenia był w 23. minucie, kiedy nieznacznie chybił z rzutu wolnego. Kapitan biało-czerwonych z dorobkiem 21 trafień nadal otwiera klasyfikację strzelców.

Zespół trenera Niko Kovaca mógł wygrać wyżej, ale w bramce gospodarzy dobrze spisywał się jego były zawodnik Michael Rensing. Kamiński grał do ostatniego gwizdka sędziego, a Kownacki został zmieniony w 80. minucie.

Bayern powrócił na pierwsze miejsce w tabeli. Pięć kolejek przed zakończeniem rozgrywek o punkt wyprzedza Borussię Dortmund, która w sobotę - bez kontuzjowanego Łukasza Piszczka - wygrała przed własną publicznością z FSV Mainz 2:1.

Obie bramki dla zespołu z Zagłębia Ruhry strzelił w pierwszej połowie Anglik Jadon Sancho (17. i 24.). Dla gości w 83. minucie trafił Szwed Robin Quaison.

"Presja ze strony Dortmundu? Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nie robi to na nas większego wrażenia" - dodał Mueller.

Trzecia w tabeli jest drużyna RB Lipsk, która pokonując VfL Wolfsburg 2:0 odniosła czwarte z rzędu zwycięstwo, a ostatniej porażki doznała 19 stycznia na inaugurację rundy rewanżowej.

Fortuna jest dziesiąta, a wyniki uzyskane w tej kolejce sprawiły, że jest już pewna utrzymania.

"Trzeba jasno powiedzieć, że nie mieliśmy dziś szans. Jednak i tak mamy powody do świętowania, bo wiadomo, że zostajemy w Bundeslidze, a taki był nasz cel" - podkreślił szkoleniowiec zespołu z Duesseldorfu Friedhelm Funkel.