Do 78. minuty na Carrow Road było 0:0 i zanosiło się na sensację, bo za taką trzeba uznać stratę punktów przez kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa Liverpool na stadionie zamykającego tabelę beniaminka. Wtedy Mane, który na boisku pojawił się 18 minut wcześniej, przejął w polu karnym gospodarzy piłkę po dalekim podaniu Jordana Hendersona i płaskim strzałem pokonał Tima Krula.

Reklama

Wcześniej holenderski bramkarz "Kanarków" był zaporą nie do przejścia dla zawodników trenera Juergena Kloppa. Z drugiej strony swoje szanse mieli też miejscowi, m.in. niemiecki pomocnik Lukas Rupp trafił w słupek.

Rozgrywający rekordowy pod każdym względem sezon "The Reds" odnieśli 25. zwycięstwo w 26. meczu. Jedyne punkty stracili 20 października, kiedy zremisowali na Old Trafford z Manchesterem United 1:1.

W sobotę do 43 przedłużyli serię meczów ligowych bez porażki i brakuje im tylko sześciu do wyrównania rekordu Arsenalu z lat 2003-04. Z kolei z 35 spotkań wygrali 34, co daje im 103 zdobyte punkty na 105 możliwych.

Liverpool, mający 76 punktów po 26 występach, co w Premier League także nigdy wcześniej się nie zdarzyło, aż o 25 wyprzedza broniący tytułu Manchester City, który w środę zakończy rozłożoną na 12 dni 26. kolejkę spotkaniem przed własną publicznością z West Ham United Łukasza Fabiańskiego.

Triumfatorzy poprzedniej edycji Ligi Mistrzów mogą także poprawić rekord Manchester United sprzed 19 lat w szybkości zapewnienia sobie mistrzostwa. "Czerwone Diabły" świętowały wtedy już 14 kwietnia. Jeśli Liverpool nie zwolni tempa, to 19. w historii tytuł, ale pierwszy od 30 lat, stanie się faktem 20 marca.

"Wiem, że wszyscy są tym już pewnie znudzeni, ale my naprawdę nie myślimy jeszcze o mistrzostwie. Z meczu na mecz robimy swoje, staramy się wygrać każde najbliższe spotkanie i na tym się skupiamy" - powiedział dziennikarzom Henderson, kapitan Liverpoolu.

Zespół Norwich z 18 punktami jest ostatni w tabeli i ma siedem straty do lokaty dającej utrzymanie w najwyższej klasie.

W sobotę drugiej z rzędu porażki doznała drużyna Jana Bednarka. Polski obrońca tym razem usiadł na ławce rezerwowych, a ekipa Southampton FC przegrała na własnym stadionie z Burnley 1:2. Gola numer 15 w tym sezonie uzyskał napastnik gospodarzy Danny Ings. "Święci" z dorobkiem 31 pkt zajmują 13. pozycję, a Burnley ma trzy więcej i jest 10.

Dwa kolejne mecze tej kolejki w niedzielę - Aston Villa podejmie Tottenham Hotspur, a Arsenal Londyn zmierzy się z Newcastle United.