Działacz piłkarski zaznaczył w opublikowanej w piątek rozmowie z hiszpańską gazetą finansową, że spodziewane przez niego straty w La Liga nie dotyczą tylko kończącego się sezonu 2019-20, ale również nadchodzących rozgrywek 2020-21.

Reklama

Tebas wskazał, że choć cieszy go wznowienie rozgrywek w Hiszpanii, to zastrzegł, że straty wywołane przez epidemię będą odczuwane przez dłuższy czas i dotkną zarówno kondycji finansowej klubów, jak i wielu spółek powiązanych z funkcjonowaniem La Liga.

Piłka już się toczy, ale optymizm jest średni, ponieważ ani nie będziemy mieć pełnych stadionów, ani nie będzie łatwo przekonać fanów do powrotu, kiedy przepisy pozwolą im na ponowne wejście na trybuny” - dodał.

Tebas ze zrozumieniem przyjął działania hiszpańskich klubów, które w ostatnich tygodniach z powodu kryzysu redukowały zarobki piłkarzy. Stwierdził, że powrotu do dawnych wynagrodzeń zawodników można się spodziewać w ciągu najbliższych dwóch lat.

Szef La Liga wyraził zaniepokojenie planem rządu Hiszpanii podniesienia podatków, co może doprowadzić do strat dla wielu firm związanych z ekstraklasą. Dodał, że obecnie wielu sponsorów klubów piłkarskich już próbuje renegocjować umowy na niekorzyść drużyn.

Z szacunków Wyższej Rady Sportu wynika, że piłka nożna w Hiszpanii zatrudnia łącznie 180 tys. osób. Rządowa agenda ocenia, że rozrywki piłkarskie w Hiszpanii przed epidemią koronawirusa były odpowiedzialne za 1,34 proc. Produktu Krajowego Brutto tego kraju.

Rozgrywki La Liga zostały wznowione 11 czerwca po blisko trzech miesiącach przerwy spowodowanej epidemią koronawirusa. Sezon 2019-20 zakończy się w Hiszpanii do 19 lipca.