Dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek Serie A "Juve" ma 83 punkty i o siedem wyprzedza Inter Mediolan oraz o osiem Atalantę Bergamo i Lazio Rzym. Wszystkie cztery kluby są pewne udziału w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

Reklama

W niedzielny wieczór prowadzenie turyńczykom zapewnił tuż przed końcem pierwszej połowy Cristiano Ronaldo, który sfinalizował sprytne rozegranie rzutu wolnego. To 31. ligowy gol w sezonie Portugalczyka, który walczy z Ciro Immobile o tytuł króla strzelców. Napastnik Lazio Rzym wcześniej popisał się hat-trickiem w meczu z Veroną (5:1) i obecnie ma trzy bramki przewagi.

35-letni Ronaldo mógł zmniejszyć dystans w końcówce spotkania z Sampdorią, jednak nie wykorzystał rzutu karnego trafiając w poprzeczkę.

Wcześniej drugiego gola dla miejscowych zdobył Federico Bernardeschi, który skierował do siatki z bliska piłkę odbitą przed siebie przez bramkarza Emila Audero po uderzeniu Ronaldo.

Szczęsny w 28. występie w Serie A w tym sezonie po raz 11. zachował czyste konto. W ekipie z Genui, która mimo drugiej kolejnej porażki jest już pewna utrzymania, cały mecz rozegrał Karol Linetty, a Bartosz Bereszyński nie przyjechał do Turynu ze względu na uraz mięśnia.

Złą informacją dla sympatyków "Starej Damy" są kontuzje, jakich w pierwszej połowie nabawili się brazylijski obrońca Danilo oraz Argentyńczyk Pablo Dybala, który wspólnie z Ronaldo odpowiada za strzelanie goli. To wszystko na 10 dni przed rewanżem z Olympique Lyon w 1/8 finału Ligi Mistrzów, której rozgrywki mają być dokończone w formie turnieju. Wcześniej już było wiadomo, że trener Maurizio Sarri raczej nie będzie mógł skorzystać w Portugalii z Brazylijczyka Douglasa Costy, którego kontuzja mięśnia przywodziciela uda wyeliminowała z gry na dwa tygodnie.

Juventus nie schodzi z ligowego tronu od 2012 roku i to najdłuższa taka seria w czołowych ligach Europy. W tym roku ósmy z rzędu tytuł wywalczył Bayern Monachium, z Robertem Lewandowskim w składzie. Co ciekawe, w żadnych z ośmiu poprzednich sezonów zakończonych triumfem ekipy z Turynu królem strzelców Serie A nie został jej zawodnik.

"Legendarni! Juventus mistrzem Włoch. Dziewiąty z rzędu tytuł +Bianconeri+. Sarri i Ronaldo triumfują" - napisał tuż po końcowym gwizdku dziennik "Tuttosport", a "La Gazetta dello Sport" informuje o "historycznym sukcesie" o tym, że "Ronaldo nie rozstaje się ze scudetto", jak określane jest w Italii mistrzostwo kraju.

Zatrudniony przed tym sezonem, głównie z myślą o wywalczeniu po raz pierwszy od 1996 roku Pucharu Europy, 61-letni Sarri po raz pierwszy cieszy się z tytułu. Serię Juventusu zaczął trzema mistrzostwami Antonio Conte, a pięć następnych było dziełem Massimiliano Allegriego.

Po wznowieniu sezonu rozgrywki są dziwne. Każdy mecz, do tego przy pustych trybunach, wymaga szczególnie wysiłku fizycznego, ale i psychicznego. Nie jest to łatwe, ale osiągnęliśmy cel - skomentował szkoleniowiec zespołu z miasta Fiata.

Kapitan mistrzów Leonardo Bonucci przyznał, że ten tytuł sprawił mu wyjątkową frajdę, bo ligowi rywale przed sezonem szczególnie szykowali się, aby zdetronizować turyńczyków.

Za nami bardzo trudny okres. Wielu sceptyków nie widziało nas na pierwszym miejscu, rywale ostro nastawiali się na odebranie nam tytułu, do tego doszła nieoczekiwana dla wszystkich sytuacja z pandemią i długa przerwa w rozgrywkach. Nie było łatwo wrócić na boisko po tylu ludzkich tragediach, ale koniec końców to my znowu jesteśmy najlepsi - podkreślił doświadczony obrońca.

W liczących się ligach europejskich więcej tytułów niż "Juve" mają szkockie Glasgow Rangers - 54 i Celtic Glasgow - 51 oraz Benfica Lizbona - 37. W tych najsilniejszych żaden klub nie może się pochwalić taką regularnością w wygrywaniu rywalizacji. Real Madryt mistrzem Hiszpanii został w tym roku po raz 34., a w Niemczech 30-krotnie najlepszy był Bayern.

Reklama