Szwed przyznał, że projekt ponosi już w pewnym sensie konsekwencje, ponieważ kluby założycielskie "muszą żyć ze swoim wstydem".

Reklama

Sprawa będzie poruszona podczas piątkowej wideokonferencji Komitetu Wykonawczego UEFA, którego członkiem na drugą kadencję został we wtorek prezes PZPN Zbigniew Boniek (jest również jednym z sześciu wiceprezydentów UEFA).

"Musimy omówić ewentualne dodatkowe konsekwencje na spotkaniu w piątek" - zaznaczył Nilsson, cytowany przez serwis "Fotbollskanalen" i agencję AFP.

"Ale i tak będą konsekwencje, zwłaszcza w kwestiach zaufania i ich wiarygodności w przyszłości" - dodał.

Wcześniej prezydent UEFA Aleksander Ceferin złagodził swoje stanowisko skierowane do dwunastu "zbuntowanych" klubów po tym, jak zdecydowanie wzywał je do porządku i groził wykluczeniem z najważniejszych rozgrywek.

"Teraz ważne jest, aby iść naprzód, odbudować jedność, którą cieszył się ten sport" - przyznał Ceferin w oświadczeniu.

W skład Superligi mieli wejść trzej półfinaliści obecnej edycji Ligi Mistrzów, czyli Real Madryt, Manchester City i Chelsea Londyn, a także Manchester United, Liverpool, Arsenal Londyn, Tottenham Hotspur, Barcelona, Atletico Madryt, Juventus Turyn, AC Milan i Inter Mediolan.

Sprawa powstania zamkniętych rozgrywek, które docelowo miały liczyć 20 zespołów, budziła jednak ogromne kontrowersje. Powstaniu Superligi przeciwstawiały się m.in. władze europejskiego i światowego futbolu, a także politycy, byli znani piłkarze czy środowiska kibiców.

Ogłoszony na początku tygodnia projekt zaczął rozpadać się we wtorek wieczorem po sukcesywnym wycofaniu się sześciu angielskich klubów.