20 goli Lewandowskiego w 24. meczach
Do trzech razy sztuka. Tak mógłby powiedzieć Lewandowski po 28. minutach meczu z Rayo. Kapitan reprezentacji Polski pierwszych dwóch okazji do strzelenia gola nie wykorzystał. Najpierw w 4. minucie po jego uderzeniu głową piłka przeleciała obok słupka. Natomiast dwadzieścia minut później próbując dobić strzał Raphinhy nie trafił w futbolówkę.
Dopiero za trzecim razem Lewandowskiemu udał się wpisać na listę strzelców. Polak z rzutu karnego nie dał żadnych szans golkiperowi gości na udaną interwencję. To 20. bramka napastnika Barcelony w obecnym sezonie LaLiga.
Lewandowski idzie na rekord
Lewandowski jest liderem klasyfikacji na najskuteczniejszego piłkarza ligi hiszpańskiej. Już zdobył więcej bramek niż w całym poprzednim sezonie (19). Ma też szansę pobić swój rekord. W pierwszym sezonie w barwach Barcelony zaliczył 23 trafienia. Jeśli dalej będzie pokonywał bramkarzy z taką częstotliwością, to wykręci lepszy wynik.
Lewandowski wyładował złość na ławce rezerwowych
Lewandowski po zejściu z boiska nie miał jednak szczęśliwej miny. Trener Barcelony postanowił zdjąć Polaka z murawy w 81. minucie. To nie spodobało się strzelcowi zwycięskiego gola. Lewandowski wściekł się, a upust swoim emocjom dał na ławce rezerwowych. 36-latek cisnął butelką o ziemię, co uchwyciły kamery.
Zachowanie Lewandowskiego skomentował szkoleniowiec Katalończyków. On zawsze chce grać, chce strzelać gole. Tu nie chodziło o samego Lewandowskiego. Zawsze go wspieram i daję dużo grać, a dziś cieszę się, że strzelił kluczowego gola, ale taką podjąłem decyzję i piłkarze muszą ją zaakceptować - wyjaśnił po meczu Flick.
Barcelona liderem LaLiga
Barcelona po zwycięstwie nad Rayo zrównała się punktami z Realem Madryt, ale to drużyna Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego jest na pierwszym miejscu, bo wygrała bezpośredni pojedynek. Kolejny mecz Katalończycy zagrają w sobotę. Ich rywalem na wyjeździe będzie Las Palmas. Natomiast "Królewscy" w niedzielę będą gościć na stadionie Girony.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.