Efektowne gole dla Dembele
Obie drużyny wygrały swoje wcześniejsze dwa spotkania i zwycięzca tej konfrontacji miał zapewniony triumf w grupie I. Pierwsza lokata przypadła Francji, która pokonała Norwegię 4:1. Trzy bardzo efektowne bramki dla triumfatora zdobył Ousmane Dembele.
To trzeci hat-trick podczas tego mundialu. Wcześniej trzy gole w jednym meczu strzelili Jonathan David w konfrontacji Kanada - Katar (6:0) oraz Lionel Messi w spotkaniu Argentyna - Algieria (3:0).
Francuzi bez selekcjonera
Na ławce Trójkolorowych zabrakło selekcjonera Didiera Deschampsa, który wrócił do kraju na pogrzeb matki. Drużynę poprowadził jego asystent Guy Stephan.
Z kolei trener Skandynawów Stale Solbakken nie wystawił najsilniejszego składu. W podstawowej "11" zabrakło chociażby autora czterech trafień Erlinga Haalanda.
Cztery bramki miał także na koncie rozpoczynający drugą "setkę" występów w drużynie narodowej Kylian Mbappe, który tym razem zaliczył asysty przy dwóch pierwszych golach Dembele. Na uwagę zasługuje zwłaszcza jego dokładne podanie przy drugim trafieniu, kiedy był faulowany przez Leo Ostigarda.
Norwegowie odpowiedzieli skutecznym strzałem w 21. minucie Thelo Aasgaarda z 15 metrów. Francuzi nie zdołali zorganizować się w obronie i 80 sekund po podwyższenia prowadzenia dali się zaskoczyć i stracili bramkę. Francja powinna do przerwy wygrywać wyżej, ale dogodnych sytuacji nie wykorzystali chociażby Michael Olise oraz Mbappe.
Larsen zmarnował rzut karny
W drugiej połowie Norwegowie atakowali zdecydowanie odważniej, jednak bez bramkowego efektu. Najlepszą okazję mieli w 50. minucie. Theo Hernandez sfaulował w polu karnym sprytnie dryblującego Oscara Bobba, jednak sygnalizowane uderzenie Jorgena Larsena z 11 metrów obronił Mike Maignan.
W czwartej minucie doliczonego czasu wynik ustalił Desire Doue, który po centrze Bradley’a Barcoli popisał się skutecznym strzałem głową. Wiadomo już, że w 1/16 finału Norwegia zmierzy się w Dallas z Wybrzeżem Kości Słoniowej.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.