Gol Haalanda zapewnił awans
Norwegia pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1, a zwycięskiego gola w 86. minucie strzelił Erling Braut Haaland. Napastnik Manchesteru City zdobył piątą bramkę w turnieju i dał Norwegii pierwszy w historii triumf w fazie pucharowej mundialu.
Po końcowym gwizdku ponad 20 tys. kibiców ruszyło pod Pałac Królewski. Policja informowała, że atmosfera była spokojna i nie doszło do poważnych incydentów, ale kibiców było tak wielu i byli tak głośni, że funkcjonariusze musieli zakończyć fetę.
Stacja w Bergen zarejestrowała wstrząsy
W 86. minucie meczu stacja sejsmometryczna w Bergen zarejestrowała wstrząsy skorupy ziemskiej. Nie było to jednak trzęsienie ziemi, lecz efekt tysięcy osób skaczących i świętujących strzelenie zwycięskiej bramki przez Erlinga Haalanda. To zmieni Norwegię na zawsze - powiedział po meczu Haaland w rozmowie z TV2.
Kapitan reprezentacji Martin Oedegaard przyznał, że widoki świętujących norweskich kibiców były dla piłkarzy poruszające. Marzyliśmy o takich dniach od dzieciństwa - powiedział dziennikowi "VG" tuż po meczu pomocnik Arsenalu.
Brazylia kolejnym rywalem Norwegii
Zwycięstwa pogratulował piłkarzom premier Jonas Gahr Stoere. "Co za mecz! Jesteśmy dumni. Gratulacje dla naszej reprezentacji i dla nas wszystkich - wszystko jest możliwe!" - napisał na swoich profilach na platformach społecznościowych. Rzeczniczka dworu Guri Varpe przekazała agencji NTB, że rodzina królewska "cieszy się razem z całą Norwegią".
W 1/8 finału Norwegia zagra z Brazylią, czyli rywalem, z którym wiąże się jej ostatni wielki mundialowy sukces. W 1998 roku, w poprzednim swoim występie w mistrzostwach świata, Norwegowie pokonali "Canarinhos" 2:1 po golach Tore Andre Flo oraz Kjetila Rekdala z rzutu karnego w końcówce meczu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.