Dziennik Gazeta Prawana logo

Mundial 2026. Koszmarny faul Baloguna. Boli od samego patrzenia

52 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mundial 2026. Koszmarny faul Baloguna. Boli od samego patrzenia
Mundial 2026. Koszmarny faul Baloguna. Boli od samego patrzenia/PAP/EPA
Dla Folarina Baloguna mecz z Bośnią i Hercegowiną miał słodko gorzki smak. Reprezentacja USA wygrała 2:0, a on był autorem jednej z bramek. 24-latek jednak nie dokończył spotkania. W drugiej połowie został ukarany czerwoną kartką. Po jego faulu jeden z rywali może mówić o wielkim szczęściu, że nie ma złamanej nogi. Boli od samego patrzenia.

Po interwencji VAR Balogun usunięty z boiska

Amerykanie w 1/16 finału mistrzostw świata pokonali Bośniaków 2:0. Balogun w 45. minucie dał współgospodarzom mundialu prowadzenie, ale w 64. po nadepnięciu na staw skokowy jednego z rywali i po wskutek interwencji VAR napastnik gospodarzy został usunięty z boiska.

Selekcjoner reprezentacji USA Mauricio Pechettino uważa, że faul, po którym Balogun został ukarany czerwoną kartką nie był celowy i nie zasługiwał na tak ostrą reakcję sędziego. W żadnym wypadku to nie była czerwona kartka. To zwyczajna sytuacja w piłce nożnej. W żaden sposób nie było to jego celowe zachowanie, czysty przypadek, nadepnął na rywala nieumyślnie - analizował argentyński szkoleniowiec.

Amerykanie poradzili sobie grając w osłabieniu

Grając w dziesiątkę Amerykanie zdobyli drugiego gola i nie pozwolili rywalom na dużo. Zespół pokazał klasę, determinację, zawodnicy pomagali sobie wzajemnie na boisku. Rozwój i dojrzałość tej drużyny są imponujące, zwłaszcza gdy widzi się, jak bardzo poprawiła się w ciągu ostatnich pięciu, sześciu tygodni - zaznaczył selekcjoner USA.

Szkoleniowiec Bośni i Hercegowiny Sergej Barbarez nie rozdzierał szat z powodu porażki i przypomniał, że jego ekipa i tak odniosła za oceanem historyczny sukces po raz pierwszych awansując do fazy pucharowej. Oczywiście, że wolałbym, abyśmy stworzyli sobie więcej okazji bramkowych, byśmy uniknęli kilku błędów w obronie, które na tym poziomie są natychmiast wykorzystywane, ale zespół zasłużył na pochwały za cały turniej. Mamy prawo trzymać głowy wysoko - ocenił były piłkarz klubów Bundesligi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraByły premier polskiego rządu interweniował w sprawie transferu Roberta Lewandowskiego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj