Dziennik Gazeta Prawana logo

Mundial 2026. Do 75. minuty pachniało sensacją. Kane uratował Anglię przed kompromitacją

dzisiaj, 20:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mundial 2026. Do 75. minuty pachniało sensacją. Kane uratował Anglię przed kompromitacją
Mundial 2026. Do 75. minuty pachniało sensacją. Kane uratował Anglię przed kompromitacją/PAP/EPA
Brian Cipenga w 7. minucie umieścił piłkę w angielskiej bramce. Demokratyczna Republika Konga długo utrzymywała się na prowadzeniu. Pachniało kolejną sensacją na mundialu. Dopiero kwadrans przed końcem regulaminowego czasu Harry Kane doprowadził do remisu, a kilka minut później ten sam piłkarz zapewnił "Synom Albionu" awans do 1/8 finału mistrzostw świata. Kolejnym rywalem Wyspiarzy będzie Meksyk.

Zespół z Afryki nie przestraszył się Anglików

Dla Demokratycznej Republiki Konga, dla której jest to drugi występ na mistrzostwach, już sam awans do fazy pucharowej był historycznym sukcesem. W 1974 roku, jeszcze pod nazwą Zair, przegrała wszystkie trzy mecze w grupie, m.in. 0:9 z Jugosławią, a łącznie miała bilans bramek 0-14. Teraz Afrykańczycy zaczęli od niespodziewanego remisu z Portugalią 1:1, następnie ulegli Kolumbii 0:1 i pokonali Uzbekistan 3:1.

Trener Sebastien Desabre zapowiedział, że jego zespół przyjechał do Atlanty nie tylko, aby rozegrać mecz z Anglią, ale aby powalczyć o spełnienie swoich marzeń. I jak zapowiedział, tak było.

DRK nie przestraszyła się wielkiego rywala, od początku grała odważnie i starała się budować ataki, a nie tylko wybijać piłkę. Szybko przyniosło to efekt, bo nie minęło osim minut, a Les Leopards (Lamparty) cieszyły się z gola. Żaden z Anglików nie przeciął podania i piłkę z lewej strony pola karnego przejął Brian Cipenga. Napastnik hiszpańskiego CD Castellon długo się nie zastanawiał, huknął na bliższy słupek i zrobiło się 1:0. Wydaje się, że lepiej mógł się zachować bramkarz Jordan Pickford.

Wissa zmarnował stuprocentową okazję

Gol nie zmienił nastawienia zespołu z Afryki, który nadal starał się grać odważnie i trzymać rywali jak najdalej od własnego pola karnego. Anglicy natomiast sprawiali wrażenie zaskoczonych i dopiero po pół godzinie wypracowali sytuację bramkową. Po dośrodkowaniu z prawej strony w idealnej sytuacji znalazł się Jude Bellingham, ale Lionel Mpasi popisał się świetną interwencją.

Bramkarz na co dzień występujący w La Havre z czasem zaczął wyrastać na postać meczu. Obronił w nieprawdopodobny sposób strzał Bellinghama i Harry Kane też nie potrafił go pokonać strzałem z kilku metrów.

Anglicy przeważali, ale swoją okazję miała też Demokratyczna Republika Konga. Po kontrataku i dośrodkowaniu z prawej strony Yoane Wissa musiał tylko dobrze dostawić nogę, ale tego nie uczynił i zamiast do siatki, trafił w słupek. To powinien być gol.

Kane zaliczył dublet

Drugą połowę Afrykańczycy zaczęli podobnie jak pierwszą, czyli odważnie atakując, ale tym razem bez efektu bramkowego. Z czasem ciężar gry zaczął przesuwać się coraz bliżej bramki Demokratycznej Republiki Konga. Momentami cały zespół trenera Desabre bronił się we własnym polu karnym.

Anglicy cierpliwie nacierali i w końcu się doczekali. Po kolejnym dośrodkowaniu Kane zgubił krycie i strzałem głową z bliska doprowadził do remisu. Mpasi tym razem był bez szans.

Szczelna do tego momentu obrona Demokratycznej Republiki Konga zaczęła popełniać błędy, a Wyspiarze natarli jeszcze mocniej. Po przytomnym podaniu Anthony Gordona piłka trafiła do Kane’a, a ten huknął pod poprzeczkę i było 2:1.

Doświadczony zespół Anglii kontrolował mecz już do końca, nie dał sobie wydrzeć wygranej. W kolejnej rundzie zmierzy się z Meksykiem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMistrzyni French Open odpadła z Wimbledonu. Krejcikova odesłała Andriejewą do domu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj