Belgia chce zaskoczyć faworyta
Przed piątkowym ćwierćfinałem piłkarskich mistrzostw świata Thibaut Courtois podkreśla, że Belgia nie zamierza ograniczać się do roli zespołu skazanego na porażkę. Bramkarz Realu Madryt przyznał przed środowym treningiem, że w drużynie panuje przekonanie, iż pokonanie Hiszpanii jest możliwe.
– Wszyscy w naszej drużynie zdają sobie sprawę, że to możliwe – powiedział Courtois.
Belgijski golkiper zaznaczył, że jego reprezentacja ma argumenty, które Hiszpanie będą musieli potraktować poważnie.
– Myślę, że mamy silny skład z atutami, które Hiszpania będzie musiała wziąć pod uwagę. Na każdym turnieju zdarzają się niespodzianki i my możemy sprawić jedną z nich – podkreślił.
Pewność siebie po meczu z USA
Belgowie nie zachwycali od początku turnieju. W fazie grupowej zremisowali z Egiptem i Iranem, a także pokonali Nową Zelandię. Później, w 1/16 finału, dopiero po dogrywce wyeliminowali Senegal.
Znacznie lepsze wrażenie pozostawili jednak po spotkaniu 1/8 finału, w którym rozbili Stany Zjednoczone 4:1. Zdaniem Courtois ten wynik miał duże znaczenie dla mentalności zespołu.
– Ludzie byli nami trochę rozczarowani, ale to naprawiliśmy. Gramy coraz lepiej – zauważył bramkarz.
Jednocześnie Belg przyznał, że skala wyzwania jest ogromna, bo Hiszpania dysponuje stylem gry, który potrafi zdominować przeciwnika.
– Hiszpanie są oczywiście faworytami. Świetnie radzą sobie z piłką, a kiedy ją tracą, szybko starają się ją odzyskać – dodał.
Courtois zna Hiszpanię od podszewki
Dla Courtois starcie z Hiszpanią będzie miało szczególny wymiar. Belgijski bramkarz doskonale zna tamtejszy futbol, ponieważ przez lata występował w Atletico Madryt, a obecnie broni barw Realu Madryt.
Jednym z piłkarzy, na których Belgowie będą musieli zwrócić szczególną uwagę, jest Lamine Yamal. Courtois docenia jego szybkość, technikę i umiejętność gry jeden na jednego.
– Wiemy, że Lamine Yamal jest niesamowicie groźny w sytuacjach jeden na jeden. Jest szybki, zwinny i w razie potrzeby potrafi pokonać dwóch zawodników – analizował.
„Hiszpania to mój drugi dom, ale pozostaję Belgiem”
Courtois nie ukrywa, że Hiszpania zajmuje ważne miejsce w jego życiu. Jak sam przyznał, spędził tam łącznie 11 lat i wiąże z tym krajem również swoją przyszłość po zakończeniu kariery.
– Mieszkam w Hiszpanii w sumie 11 lat, to oczywiście długi czas. Życie płynie tam nieco wolniej, a pogoda jest lepsza. Ale ostatecznie pozostaję Belgiem. Hiszpania to jednak mój drugi dom i prawdopodobnie będę tam mieszkał po zakończeniu kariery – powiedział.
Bramkarz dodał, że jego dzieci są naturalnie mocno związane z Hiszpanią, ale w piątek nie będzie miejsca na sentymenty.
– Mam też dwójkę dzieci, które z natury są bardziej Hiszpanami niż Belgami, ale koniec końców ten mecz będzie należał do Belgii – zapewnił Courtois.
Dla belgijskiego bramkarza ćwierćfinał będzie 21. występem w mistrzostwach świata. Teraz liczy, że zapisze go jako jeden z najważniejszych meczów w reprezentacyjnej karierze.