Finaliści tegorocznego mundialu powalczą o swój trzeci tytuł w historii. Łącznie Argentyna po raz szósty wystąpi w decydującym spotkaniu MŚ (triumf w 1978 i 1986 roku), a "Trójkolorowi" po raz czwarty, ale Francuzi wszystkie finały osiągnęli od 1998 roku (triumf w 1998 i 2018).
– powiedział Deschamps podczas sobotniej konferencji prasowej.
Selekcjoner "Trójkolorowych" zdaje sobie sprawę, że na trybunach Argentyna będzie mieć ogromne wsparcie swoich fanów, podobnie jak we wcześniejszych meczach.
- podkreślił trener Francuzów.
W minionym tygodniu Deschamps miał trochę problemów kadrowych z powodu wirusa w drużynie. Z kłopotami zdrowotnymi zmagali się obrońcy Dayot Upamecano, Ibrahima Konate i Raphael Varane, pomocnik Adrien Rabiot oraz skrzydłowy Kingsley Coman, ale wrócili już do zdrowia.
Według mediów, w sobotę cała kadra "Trójkolorowych" wzięła udział w treningu - łącznie 24 piłkarzy (powołanych na turniej Karima Benzemę i Lucasa Hernandeza już wcześniej wyeliminowały kontuzje).
- przyznał trener.
W konferencji prasowej wziął również udział bramkarz Hugo Lloris.
- przyznał doświadczony bramkarz.
Argentyńczycy rozpoczęli mundial od sensacyjnej porażki 1:2 z Arabią Saudyjską, ale później spisywali się znakomicie, o czym przekonała się m.in. reprezentacja Polski. "Albicelestes" pokonali drużynę Czesława Michniewicza 2:0.
Broniący tytułu Francuzi też zaliczyli jedną wpadkę, z Tunezją 0:1 na koniec fazy grupowej, jednak mieli już wówczas pewny awans i zagrali w rezerwowym składzie. W 1/8 finału pokonali biało-czerwonych 3:1.
Niedzielny finał poprowadzi jako sędzia główny Szymon Marciniak. Początek o godz. 16.