Dziennik Gazeta Prawana logo

Skra wciąż nie do pokonania! Bełchatowianie mistrzem Polski

22 kwietnia 2011, 07:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Siatkarze PGE Skry Bełchatów po raz siódmy z rzędu zostali mistrzami Polski. W czwartym meczu finału PlusLigi pokonali w Kędzierzynie-Koźlu Zaksę 3:0 (25:21, 25:20, 25:20) i wygrali rywalizację play off 3-1.

Zaksa: Paweł Zagumny, Jakub Jarosz, Jurij Gładyr, Patryk Czarnowski, Michał Ruciak, Idi, Piotr Gacek (libero) oraz Tine Urnaut, Dominik Witczak, Grzegorz Pilarz, Wojciech Kaźmierczak, Sebastian Świderski

Skra: Miguel Angel Falasca, Mariusz Wlazły, Marcin Możdżonek, Daniel Pliński, Bartosz Kurek, Stephane Antiga, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Winiarski, Paweł Woicki, Michał Bąkiewicz

Od początku meczu obie drużyny zagrały dobrze blokiem, ale to Zaksa jako pierwsza zapunktowała w tym elemencie. Po tym, jak Idi i Jurij Gladyr zatrzymali Stephane'a Antigę, a w ataku pomylił się Mariusz Wlazły gospodarze prowadzili 8:6. Po chwili jednak atakujący gości odpracował swój błąd w polu zagrywki. Zaserwował kolejno z predkością 111, 117 i 122 km/h i to Skra prowadziła jednym punktem. W końcówce znowu Wlazły serwisem zdemolował przyjmujących Zaksy, a seta zakończył blok Bartosza Kurka i Daniela Plińskiego na Jakubie Jaroszu.

W drugim secie przyjmujący Zaksy znowu nie radzili sobie z zagrywką gości. Po mocnych serwisach Wlazłego i kąśliwych szybujących Marcina Możdżonka Paweł Zagumny nie mógł dokładnie rozegrać piłki i Skra jeszcze przed drugą przerwą techniczną osiągnęła sześciopunktową przewagę. Później Zaksa zniwelowała jej przewagę do dwóch, ale to wszystko na co było stać gospodarzy. Ostatnią piłkę seta w aut z ataku posłał Patryk Czarnowski.

Początek trzeciej partii to wyrównana walka. Skrzydłowi obu drużyn skutecznie obijali blok przeciwników i wynik oscylował wokół remisu, kiedy Zaksie przytrafiło się kilka własnych błędów i obrońcy tytułu osiągnęli trzy punkty przewagi. Nie oddali jej już do końca, m.in. dlatego, że gracze trenera Krzysztofa Stelmacha coraz mniej wierzyli w odwrócenie losów spotkania.

Przy piłce meczowej Tine Urnaut przekroczył w ataku linię trzeciego metra i ekipa z Bełchatowa mogła się cieszyć z kolejnego mistrzowskiego tytułu. Ostatni mecz był najmniej zacięty spośród trzech finałowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj