Nie trafiliśmy w grupie na klasowego przeciwnika, ale to nie znaczy, że zawody rozpoczną się dla nas od ćwierćfinału. Wręcz przeciwnie. W pierwszych spotkaniach musimy pokazać, że będziemy drużyną, z którą każdy musi się liczyć - powiedział PAP włoski szkoleniowiec.

Reklama

Anastasi podkreślił, że każdy z grupowych rywali może sprawić w polskiej grupie niespodziankę. Oczywiście jesteśmy faworytami, ale to wcale nie znaczy, że wszystkie mecze musimy wygrać. Każdy będzie chciał urwać nam punkty. Poza tym i kibice będą mieli znacznie większe oczekiwania. W końcu będziemy grali przed własną publicznością.

Najgroźniejsi mogą być Francuzi. Zdaniem trenera będzie to ekipa bardzo młoda, która pod okiem nowego szkoleniowca będzie chciała zaistnieć na europejskich parkietach.Trójkolorowi wydają się być naszym najbardziej poważnym przeciwnikiem. Nie raz już udowodnili, że potrafią grać w siatkówkę i nieźle im to wychodzi. Teraz jest u nich w ekipie spore przemeblowanie, dlatego będą dla nas dużą niewiadomą - ocenił.

Podobnie jest w drużynie Słowacji. Zmiana selekcjonera i odmłodzenie reprezentacji doprowadziło do tego, że zespół jest mało znany. Będziemy musieli zbierać dane praktycznie od początku. Mamy na to prawie rok, więc czasu jest naprawdę dużo - zaznaczył Anastasi. Przed rokiem biało-czerwoni zdobyli brązowy medal. Do Czech i Austrii pojechała drużyna, która w dużej mierze składała się z młodych zawodników. Z gry w kadrze zrezygnowały wówczas jej największe gwiazdy jak Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Daniel Pliński i Michał Winiarski.

Nikt nie oczekiwał od nas sukcesu. Mieliśmy ekipę, która dopiero się budowała. Sam w wielu przypadkach nie wiedziałem na co mogę liczyć i ile oczekiwać od poszczególnych chłopaków. Teraz mamy już prawdziwy zespół, dlatego i cele są wyższe, ale mimo wszystko z brązowego medalu za rok będę również szczęśliwy - powiedział Anastasi.

Reklama

Na przeszkodzie w ćwierćfinale mogą stanąć Polakom mistrzowie olimpijscy Rosjanie, ale również coraz lepiej prezentujący się Niemcy lub Czesi czy zawsze groźni Bułgarzy. Bez znaczenia na kogo trafimy w 1/4 finału, bo bój będzie na pewno bardzo ciężki. Oczywiście idealnie by było, byśmy mogli uniknąć Rosjan, ale wcale nie jest powiedziane, że Czesi, czy Bułgarzy będą dla nas łatwiejszym rywalem. Czy będziemy kombinować i wybierać sobie przeciwników? Zobaczymy - zaznaczył.

Włoch taki manewr już wykonał. Właśnie w zeszłym roku przegrał jeden z meczów w fazie grupowej - ze Słowacją 1:3, by potem w ćwierćfinale uniknąć Rosjan.

Nie wiadomo czy teraz będzie taka możliwość, ale trzeba sobie pomagać - przyznał. Polacy swoje mecze grupowe rozgrywać będą w Ergo Arenie na granicy Gdańska i Sopotu. Turniej rozpocznie się 20 września, a finał zaplanowany jest w Kopenhadze dziewięć dni później.