Bieniek w pierwszej połowie inauguracyjnej partii wszedł na boisko w miejsce słabiej spisującego się tego dnia Jakuba Kochanowskiego i zaliczył bardzo udany występ. Środkowy zdobył 12 punktów, z czego trzy zdobył za sprawą asów oraz zaliczył 83-procentową skuteczność w ataku. W rozmowie z dziennikarzami długo się jednak bronił przed uznaniem swoich zasług.
- zaznaczył.
Gdy jeden z dziennikarzy przekonywał go, że zanotował efektowny występ, przywołując jego imponujące statystyki, zawodnik pozwolił sobie na nieco radości.
- dodał.
Siatkarz Zaksy Kędzierzyn-Koźle - podobnie jak wielu jego kolegów - miał zastrzeżenia do pracy sędziego prowadzącego czwartkowy mecz.
- podsumował.
Przyznał, że rywale z Bałkanów starali się sprowokować biało-czerwonych pod siatką.
- podkreślił.
Polacy i Serbowie zmierzyli się po raz drugi w tej imprezie. Poprzednia ich konfrontacja miała miejsce w niedzielę na koniec drugiej rundy, gdy biało-czerwoni wygrali w Warnie także 3:0. Podopieczni Nikoli Grbica byli już wówczas pewni awansu do "szóstki" i zarzucano im, że nie zależało im na zwycięstwie w tym pojedynku.
- zastrzegł Bieniek.
Spytano go, które z tych dwóch spotkań było lepsze w wykonaniu biało-czerwonych.
- podsumował.
W piątek obrońcy tytułu zmierzą się na koniec rywalizacji w trzeciej rundzie z Włochami. Polakom wystarczy wygranie seta, by awansować do półfinału z pierwszego miejsca w grupie J.
- zaznaczył Bieniek.