Dziennik Gazeta Prawana logo

ME siatkarzy. Piotr Nowakowski odważnie deklaruje: Przyjechaliśmy po złoty medal

18 września 2019, 12:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Piotr Nowakowski
Piotr Nowakowski/PAP/EPA
Piotr Nowakowski jako jedyny z reprezentacji Polski biorącej obecnie udział w mistrzostwach Europy był w składzie, gdy 10 lat temu biało-czerwoni wywalczyli historyczny tytuł. "Teraz przyjechaliśmy, by też zdobyć złoty medal" - zadeklarował w rozmowie siatkarz.

Podopieczni Vitala Heynena co prawda w swoim pierwszym meczu grupy D stracili seta z Estończykami, ale w trzech kolejnych w ekspresowym tempie rozprawili się kolejno z Holendrami, Czechami i Czarnogórcami. Są już bardzo blisko awansu do 1/8 finału z pierwszego miejsca w grupie, co przypieczętować mają czwartkowym pojedynkiem z Ukraińcami.

"" - zaznaczył Nowakowski.

Przyznał, że najważniejszą imprezą w tym sezonie dla biało-czerwonych był sierpniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk. Zwrócił uwagę, że zadanie wywalczenia awansu zostało wykonane i teraz najistotniejszy jest dobry występ w czempionacie Starego Kontynentu.

"" - podsumował doświadczony środkowy.

Nie obawia się on, że rozluźnienie okaże się nadmierne i zadziała na niekorzyść w przypadku młodszych kadrowiczów.

"" - podkreślił.

Nowakowski jest najbardziej utytułowanym z aktywnych polskich siatkarzy. W dorobku ma dwa tytuły mistrza świata i jako jedyny z obecnej kadry brał udział w tak udanych ME sprzed 10 lat. Zawodnik ONICO Warszawa był również częścią drużyny, która dwa lata później wywalczyła brąz, ostatni jak na razie krążek biało-czerwonych w imprezie tej rangi. Nie ukrywa, że teraz wraz z kolegami chce powtórzyć sukces z 2009 roku.

"" - zadeklarował.

Trzech poprzednich edycji ME siatkarze nie wspominają miło. Sześć lat temu zajęli dziewiąte miejsce, następnie piąte, a ostatnio dziesiąte. Słabsze wyniki z 2013 i 2017 roku były tym boleśniejsze, że Polska była wówczas najpierw współgospodarzem, a potem samodzielnie organizowała tę imprezę.

"" - przyznał prawie 32-letni gracz.

Heynen przy ubiegłorocznym mundialu oraz turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk wybrał wariant składu z trzema środkowymi. Tym razem zabrał czterech zawodników grających na tej pozycji.

"" - zwrócił uwagę Nowakowski.

W czwartek biało-czerwoni zakończą udział w fazie grupowej. Ich dalszy los będzie zależał od układu w tabelach grup D i B, z których cztery czołowe zespoły trafiają na siebie w 1/8 finału. Jeden z dwóch wariantów zakłada, że Polacy - w przypadku kolejnych zwycięstw - na dwa pierwsze spotkania fazy pucharowej trafią do Apeldoorn, potem półfinał w Lublanie, a następnie w Paryżu finał lub mecz o brąz.

"" - zaznaczył zawodnik ONICO.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj