Nad biało-czerwonymi od igrzysk w Atenach (2004) ciąży ćwierćfinałowa klątwa. Wówczas reprezentacja prowadzona przez Stanisława Gościniaka w walce o półfinał przegrała z Brazylią 0:3. Polacy jednak dopiero wkraczali na światowe salony, dwa lata później wywalczyli wicemistrzostwo świata, do Pekinu lecieli już jako jeden z faworytów. Podopieczni Raula Lozano zostali pokonani przez Włochów po niezwykle dramatycznym spotkaniu, przegranym w tie-breaku 15:17.

Reklama

Cztery lata później w Londynie późniejsi mistrzowie olimpijscy Rosjanie zatrzymali Polaków, a w Rio de Janeiro Amerykanie wygrali z drużyną prowadzoną przez Stephane'a Antigę batalię o półfinał.

W Tokio na przeszkodzie stanie reprezentacja Francji, patrząc na wcześniejszych przeciwników, to nie aż tak utytułowany zespół, jak choćby Brazylia, Stany Zjednoczone czy Rosja. "Trójkolorowi" mają jednak w swoim składzie zawodników, którzy potrafią w pojedynkę przesądzić losy pojedynku. Bez wątpienia liderem jest charyzmatyczny 30-letni Earvin Ngapeth. Przyjmujący Zenita Kazań słynie z czasami niekonwencjonalnych ataków, ale przede wszystkim jest niezwykle skuteczny. W ostatnim meczu przeciwko Brazylii (2:3) zdobył 29 punktów.

Francuskie gwiazdy

W kadrze nie brakuje też zawodników bardzo dobrze znanych z polskich parkietów. To przede wszystkim inny z liderów - rozgrywający Benjamin Toniutti, który po sześciu latach gry w Zaksie Kędzierzyn-Koźle przeszedł do Jastrzębskiego Węgla. Kevin Tillie, syn trenera reprezentacji Laurenta, ma za sobą występy w Zaksie oraz w Vervie Warszawa Orlen Paliwa. W klubie ze stolicy Polski grał również Antoine Brizard. Natomiast atakujący Stephen Boyer w najbliższym sezonie w barwach jastrzębskiego zespołu zadebiutuje w PlusLidze.

Francuzi nie mieli łatwej drogi do ćwierćfinału. Zaczęli od porażki z Amerykanami 0:3, potem pokonali Tunezję 3:0, przegrali z Argentyną 2:3 i byli praktycznie jedną nogą poza turniejem. Trójkolorowi wspięli się na wyżyny swoich możliwości i nieoczekiwanie zwyciężyli niepokonanych wcześniej Rosjan 3:1, co otworzyło im drogę do dalszej rywalizacji. Punkt zdobyty z Brazylią (porażka 2:3) dał im czwarte miejsce w grupie B.

Reklama

Polacy po porażce na inaugurację z Iranem (2:3), rozkręcają się z meczu na mecz. W ostatnich dwóch spotkaniach wygranych bez straty seta z Japonią i Kanada prezentowali się solidnie. Teraz jednak stawką idzie mocno w górę.

"Jesteśmy gotowi"

Może nie zaczęliśmy najlepiej, ale wierzyliśmy, że będzie coraz lepiej. Tak też stopniowo było, a najlepsze spotkanie mamy rozegrać w ćwierćfinale. Wygląda na to, że jesteśmy do tego gotowi. Przed nami najważniejszy mecz tego turnieju, do którego przygotowywaliśmy się długi czas - zapowiadał środkowy polskiej reprezentacji Mateusz Bieniek.

Do pełnej dyspozycji powoli wraca Michał Kubiak, ale zastępujący go Aleksander Śliwka czy Kamil Semeniuk w Tokio już zdążyli pokazać się z bardzo dobrej strony.

Pierwotnie to spotkanie miało zostać rozegrane o godz. 9 czasu lokalnego, ale organizatorzy po wylosowaniu dwóch par ćwierćfinałowych, zmienili godzinę i przesunęli mecz Polaków na koniec dnia. Pojedynek rozpocznie się o godz. 21.30, czyli o 14.30 czasu warszawskiego.

Jeśli biało-czerwoni wygrają z Francją, w półfinale zmierzą się ze zwycięzcą pary Włochy - Argentyna.

Polacy w historii startów na igrzyskach zdobyli tylko jeden medal - złoty w Montrealu w 1976 roku.