Polskie siatkarki po raz kolejny zawiodły. W piątek niespodziewanie przegrały 2:3 z siatkarskim "kopciuszkiem" - Tajlandią. Dziś nie dały rady urwać nawet jednego seta Holenderkom. Polki walczyły ambitnie tylko w pierwszym secie, potem właściwie się poddały.
Na początku meczu Holenderki nam odskoczyły, ale przed pierwszą przerwą techniczną Polki odrobiły stratę i wyszły na prowadzenie 8:7. Długo wyglądało na to, że set jest do wygrania. Przed drugą przerwą techniczną mieliśmy bardzo dobry atak Barańskiej i prowadzenie 16:14, a potem 20:18. Trener rywalek nie wytrzymał i poprosił o czas. Podziałało - po chwili Polska było już 20:20, a potem Holenderki wyszły na prowadzenie 23:22. Jeszcze się ratowałyśmy, ale nic z tego - pierwszy set .
Trzymamy się do wyniku 7:7. Potem pozwalamy rywalkom "odjechać". Jerzy Matlak nie wytrzymuje - udziela siatkarkom zdecydowanej reprymendy. Być może dzięki temu Polki doprowadzają do remisu po 11. Sędzia myli się na naszą niekorzyść i od stanu 11:12 już nie umiemy doprowadzić nawet do remisu. Ostatecznie przegrywamy tę partię 20:25.
Polki świetnie zaczynają i prowadzą już 6:2! Na przerwę techniczną nasze siatkarki schodzą, wygrywając 8:4. Wkrótce robi się jednak nieciekawie. Polki beztrosko trwonią przewagę. Przy stanie 11:10 Matlak jeszcze próbuje coś tłumaczyć swoim podopiecznym, ale po chwili już przegrywamy. Po kolejnych akcjach jest 22:19 dla Holenderek. "Biało-czerwone" są już bardzo zniechęcone. Przy stanie 20:24 Holenderki przegrywają pierwszą piłkę meczową. Przy drugiej Polki nie dały ich już rady powstrzymać. - koniec setu, a także meczu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|