Groźny wypadek Sellier na igrzyskach olimpijskich
Sellier doznała urazu twarzy podczas ćwierćfinałowego biegu na 1500 metrów. Łyżwiarka upadła i została uderzona ostrzem łyżwy w twarz przez Santos-Griswold. Zniesiono ją z lodowiska na noszach i przetransportowano do szpitala. W nocy z piątku na sobotę przeszła zabieg, bo okazało się, że uszkodzeniu uległa jedna z kości twarzy.
Polka prosi, by nie obwiniać Amerykanki
Sellier, która już w sobotę przekazała pozytywne informacje pisząc, że "ma się całkiem dobrze", w niedzielę odniosła się do sytuacji rywalki. Zwróciła się z prośbą, by nie obwiniać Amerykanki za jej wypadek i uraz.
To, co się stało, nie było niczyją winą. Taka jest natura naszego sportu - wiąże się on z nieodłącznym ryzykiem, którego jestem w pełni świadoma za każdym razem, gdy wchodzę na lód - oświadczyła Polka i zwróciła uwagę, że "wypadki się zdarzają i nikt nie chciał, aby do tego doszło".
Wspierajmy się nawzajem, zamiast wytykać palcami. Wybierzmy życzliwość zamiast nienawiści. Kristen, przesyłam ci dużo miłości i uścisków. Wiem, że to również dla ciebie nie jest łatwy czas - dodała Sellier.
Amerykanka podziękowała Sellier
Do jej wpisu odniosła się Santos-Griswold, która podziękowała za życzliwość i podkreśliła, że absolutnie nie miała zamiaru doprowadzić do tego zdarzenia, a już po nim podeszła do Polki, by zobaczyć, co się stało. Mamy szacunek wobec siebie - jako rywalki i jako ludzie. Nigdy świadomie nie naraziłabym cię na niebezpieczeństwo i jestem ogromnie wdzięczna za twoją dobroć oraz wyrozumiałość - wskazała Amerykanka.
Polska panczenistka poddawana jest dalszej diagnostyce
Sellier wciąż przebywa w szpitalu w Mediolanie i jest poddawana dalszej diagnostyce dotyczącą oka. Żeby lekarz prowadzący zdecydował, co dalej; czy leczenie będzie zakończone, czy też będzie konieczna jeszcze kontynuacja - informował w sobotę szef polskiej misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki.