Rosjanie po wybuchu wojny w Ukrainie zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. Jednak ostatnio kolejne federacje sportowe łagodzą sankcje i dopuszczają rodaków Putina do startów. Tak też postąpił FIS. W ten sposób otworzyła się furtka dla rosyjskich skoczków narciarski do występu na zawodach w Polsce.
Polskie władze zdecydują o starcie rosyjskich skoczków
Teoretycznie istnieje możliwość, że Jewgienij Klimow i Ilja Mańow w grudniu pojawią się na skoczni w Wiśle. My mamy tu niewiele do zrobienia. Wiemy jedno - Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie udzieli wizy tym zawodnikom i wtedy problem się rozwiązuje. FIS zachowuje się tutaj neutralnie. Sando Pertile odpowiada, że jeśli będzie zezwolenie władz, to trzeba przyjąć, a jeśli nie, to nie. Ja nie chciałbym, żeby przyjeżdżali, ale sam nie mogę podjąć decyzji. Musimy czekać na rozstrzygnięcia na poziomie rządowym - wyjaśnił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Pucharu Świata w Wiśle, Andrzej Wąsowicz.
Los rosyjskich skoczków spoczywa w rękach polskich władz. My możemy mieć swoje zdanie na ten temat, ale musimy przestrzegać przepisów, które nas obowiązują w danym momencie. Jako obserwator życia politycznego i znając zdanie pana ministra sportu, nie spodziewamy się, że otrzymają wizy. To by wszystko załatwiło i nie musielibyśmy się niczym przejmować - podkreślił Wąsowicz.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
