Adam Małysz ma w tym sezonie wielkiego pecha. Kiedy już wraca do formy, przegrywa z fatalnymi warunkami atmosferycznymi. "Adam to pechowiec. Nie miał szczęścia ani podczas mistrzostw w Libercu, ani w Lahti, gdzie miał złe warunki podczas prób zarówno w rywalizacji drużynowej, jak i w konkursie indywidualnym" - wskazuje prezes PZN Apoloniusz Tajner.
To właśnie przez fatalną pogodę Małysz zajął dopiero 24. miejsce podczas indywidualnego występu.
Czy szczęście powróci do "Orła z Wisły"? O tym będzie można przekonać się już dziś. Po południu w Kuopio rozpoczną się kwalifikacje do jutrzejszego konkursu. "Małysz naprawdę nie skacze tak źle, jak wyglądają jego wyniki" - podkreśla Tajner.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|