To były pierwsze, historyczne zawody narciarskiego Pucharu Świata w Polsce. Ponad pięć tysięcy kibiców zadbało o ich wyjątkową oprawę. Kiedy Kowalczyk oczekiwała w bramce startowej, by przystąpić do walki w eliminacjach, publiczność głośno odliczyła ostatnie sekundy.
W kwalifikacjach podopieczna Aleksandra Wierietielnego osiągnęła dopiero 24. rezultat. Niespodziewanie okazało się za to, że przebrnęły je także jej dwie koleżanki z reprezentacji - Agnieszka Szymańczak i Sylwia Jaśkowiec. Tym samym po raz pierwszy trzy Polki znalazły się w ćwierćfinałach.
Kowalczyk w swojej serii musiała rywalizować m.in. z Bjoergen i najlepszą w tym sezonie sprinterką Kikkan Randall. Bieg wygrała Amerykanka, a drugie miejsce sensacyjnie zajęła Niemka Katrin Zeller, która minimalnie wyprzedziła Polkę. Utytułowana Norweżka była dopiero piąta.
- podkreślił Wierietielny.
- powiedziała Bjoergen, którą sklasyfikowano na 22. lokacie.
Szymańczak i Jaśkowiec zajęły w swoich seriach ostatnie pozycje i uplasowały się odpowiednio na 27. i 29. miejscu.
Finał, choć bez Polki, był bardzo emocjonujący. Ingemarsdotter drugą Norweżkę Maiken Caspersen Fallę i trzecią Randall wyprzedziła o zaledwie 0,1 s.
Wśród mężczyzn najlepszy był w piątek Kanadyjczyk Devon Kershaw, który minimalnie wyprzedził cieszącego się już tuż przed metą ze zwycięstwa Rosjanina Nikołaja Moriłowa. Trzeci był Norweg Ola Vigen Hattestad.
Do końca sezonu 2011/12 pozostało jeszcze dziewięć biegów. W sobotę w Szklarskiej Porębie kobiety będą rywalizowały na 10 km technika klasyczną. W trzech ostatnich latach po Kryształową Kulę sięgnęła zawodniczka z Kasiny Wielkiej, a żadna narciarka nie zdobyła tego trofeum cztery razy z rzędu.