Kristiansen zakończył pracę z Norweżkami po dziesięciu sezonach, podczas których zdobyły 47 medali olimpijskich i świata. Początkowo szkoleniowiec swoją decyzję o dymisji tłumaczył malejącą motywacją będącą wynikiem "lat pracy z tą samą grupą osób" i "zmęczeniem materiału".

W poniedziałek podczas spotkania z mediami w Oslo wyszły na jaw nowe szczegóły, m.in. trwający już jakiś czas wewnętrzny konflikt, w którym część biegaczek straciła zaufanie do szkoleniowca.

Nie można być przez całą karierę trenerem tylko kobiet - powiedział Kristiansen w poniedziałek, lecz przyznał też, że od trzech lat podczas tradycyjnej, wewnętrznej oceny i otwartych rozmów w reprezentacji kobiecej pojawiały się coraz częściej głosy krytyczne pod jego adresem.

Multimedalistka olimpijska i świata Marit Bjoergen, która nie startowała w ubiegłym sezonie z powodu ciąży, ale była członkiem reprezentacji i uczestniczyła w tych sesjach potwierdziła, że do takich sytuacji dochodziło. Podkreśliła jednak, że te sprawy zostaną wyjaśnione i załatwione wewnętrznie bez informacji dla mediów. To nasza sprawa i zostanie wyprana do końca wyłącznie w naszym gronie - zapewniła.

Szef reprezentacji Vidar Loefhus nie ukrywa, że nowa sytuacja bez tak zasłużonego i doświadczonego trenera jak Kristiansen staje się trudna.

Jak na razie nie mamy żadnej konkretnej kandydatury, a szukamy osoby, która poprowadzi nasze kobiety w silny sposób przez przynajmniej dwa lata do zimowych igrzysk olimpijskich w PyeongChang - zaznaczył

Jednym z kandydatów jest asystent Kristiansena i trener sprinterek Roar Hjelmeseth, lecz on zdaniem norweskich mediów nie posiada takich wszechstronnych umiejętności, charyzmy i respektu, jak odchodzący szkoleniowiec.

Poza tym on, jak na razie, zainteresowany jest tylko jednorocznym kontraktem - powiedział Loefhus.

W poniedziałek przedstawił również skład kadry A, która w nadchodzącym sezonie została zredukowana do ośmiu zawodniczek. Nie znalazły się w niej Kari Vikhagen Gjeitnes, Martine Ek Hagen i Katrine Harsem. W składzie mężczyzn zabrakło z kolei brata Pettera Northuga Thomasa, który rozżalony oświadczył, że już nigdy nie powróci do reprezentacji kraju.

W szwedzkich mediach odejście Kristiansena, zredukowanie kadry i informacje o konflikcie wewnętrznym odebrane zostały jako osłabienie Norwegii i początek końca jej dominacji w Pucharze Świata.

Dziennik "Expressen" skomentował, że "trener odszedł z powodu schizmy i teraz dużo się zmieni, ponieważ Norweżki pozostały bez swojego dowódcy".

Szwedzkie gazety przypominają nieco zgryźliwie, że Norwegia "w swoim zadufaniu" straciła właśnie "złote jajko" w osobie doświadczonego trenera Ole Mortena Iversena, który 10 kwietnia objął stanowisko trenera kobiecej reprezentacji... Szwecji.

Norweg jest ojcem rewelacji ubiegłego sezonu Emila Iversena, lecz również wieloletnim szkoleniowcem juniorów i właśnie on odkrył i trenował w gimnazjum sportowym w Meraker takie gwiazdy jak wielokrotnego mistrza olimpijskiego i świata Pettera Northuga czy trzykrotnego zwycięzcę PŚ w punktacji generalnej Martina Johnsruda Sundby'ego.

Podczas pierwszej konferencji prasowej w Szwecji Iversen podkreślił: "czas skończyć z norweską dominacją. Szwedki powrócą do rywalizacji na najwyższym poziomie, ponieważ ja, jako Norweg znam kulisy treningu prowadzącego do sukcesów oraz posiadam klucz do wykonania tego zadania".