powiedział PAP fiński szkoleniowiec.
Lepistoe zaznaczył jednak, że obaj zawodnicy - Stoch i Kraft - są w znakomitej dyspozycji i o tym, kto wygra Kryształową Kulę może zadecydować nawet jeden metr.
ocenił.
Jeszcze niespełna dwa tygodnie temu wydawało się, że Stoch stracił formę i będzie chciał "dotrwać" do końca sezonu. Nieudane skoki w Oslo i Lillehammer sprawiły, że zwątpił nawet prezes PZN Apoloniusz Tajner. zauważył. I faktycznie, w Vikersund - w ostatnim przystanku wymagającego turnieju Raw Air - Stoch znowu błysnął. Wygrał konkurs indywidualny, poprawił rekord życiowy i zmniejszył stratę do Krafta w Pucharze Świata do 31 pkt.
przypomniał Lepistoe.
70-letni Fin uważa, że Letalnica jest wprawdzie mamucim obiektem, ale po przebudowie bardzo przypomina normalne skocznie, choć ląduje się dalej.
podkreślił.
Największym zaskoczeniem tego sezonu jest dla Lepistoe postawa Macieja Kota.
ocenił.
To był także ostatni sezon przed przyszłorocznymi igrzyskami w Pjongczangu. Lepistoe wydaje się, że raczej nowych twarzy na skoczni nie będzie, a zawodnicy, którzy w tym roku pokazali się z dobrej strony, będą także walczyć o olimpijskie medale.
70-letni Lepistoe trenerem już nie jest. Na co dzień korzysta z emerytury, łowi ryby, zajmuje się końmi i z przyjemnością śledzi wydarzenia na skoczni. Wśród startujących są nadal jego wychowankowie, jak chociażby Stoch czy Kot. To pod jego okiem rozwijały się talenty nie tylko polskich skoczków, ale także Austriaków - Thomasa Morgensterna i Andreasa Koflera. Do dwóch medali olimpijskich doprowadził także Adama Małysza. Jako trener Finów miał duży wpływ na kariery Matti Nykaenena i Janne Ahonena.