Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Lekarz wyprawy na K2: Z medycznego punktu widzenia nie jest prawdopodobne, by Mackiewicz jeszcze żył

2 lutego 2018, 17:44
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Rano do bazy pod K2 powrócili uczestnicy akcji ratunkowej na Nanga Parbat
Rano do bazy pod K2 powrócili uczestnicy akcji ratunkowej na Nanga Parbat/PAP
Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło za pośrednictwem Twittera zakończenie akcji ratowniczej na Nanga Parbat.

napisał resort.

Lekarz wyprawy na K2: Nowa akcja ratunkowa dla Mackiewicza nie ma racji bytu, bo on prawdopodobnie nie żyje

Na facebookowym profilu programu Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera pojawiła się opinia Szymczaka, który odnosi się do wątpliwości dotyczących decyzji o niekontynuowaniu przez polskich himalaistów akcji ratunkowej na Nanga Parbat po uratowaniu przez nich w sobotę francuskiej himalaistki Elizabeth Revol.

Denis Urubko i Adam Bielecki dotarli do Revol w sobotę o godz. 23.30, a dwie godziny później zapadła decyzja, że nie ruszą wyżej po Mackiewicza, który wcześniej z Francuzką - jak się okazało - zdobył szczyt, ale z powodu kłopotów ze zdrowiem nie był w stanie schodzić w dół. W komunikacie przypomniano, że podjęli ją wspólnie Szymczak, kierownik program Polski Himalaizm Zimowy Janusz Majer oraz członkowie zespołu ratunkowego na miejscu, czyli ratownik medyczny wyprawy na K2 Jarosław Botor, Piotr Tomala i Adam Bielecki.

Jako powody zaprzestania dalszej akcji ratunkowej Szymczak wymienia m.in. brak możliwości zrealizowania pierwotnego planu, który dawał szansę na ratunek obu himalaistów, a zakładał możliwość wylądowania śmigłowca w okolicach obozu III na Nanga Parbat na wysokość około 6500 m, by w ten sposób bezpośrednio ewakuować Revol, a następnie przetransportowanie czwórki himalaistów ekipy ratunkowej wraz z butlami tlenowymi na tę samą wysokość.

Kolejnym etapem akcji miało być dotarcie czwórki himalaistów do Tomasza Mackiewicza, który pozostał w szczelinie na wysokości ok. 7280 m, przy użyciu wspomagania tlenowego (1-2 dni akcji górskiej), udzieleniu mu pomocy oraz zniesienie poszkodowanego na wysokość około 6500 m (kolejne 2 dni akcji górskiej) w celu dalszej ewakuacji śmigłowcem.

Lekarz wskazuje, że realizacja takiego planu od samego początku stała pod bardzo dużym znakiem zapytania, ponieważ sukces zależał od wielu czynników. Zasadniczym była możliwość wylądowania śmigłowca w okolicy obozu III, na co w zastanych warunkach pogodowych pilot się nie zgodził.

Poza tym podkreślił, że szybkie i możliwie bezpieczne dotarcie przez zespół ratunkowy z wysokości 6500 m na 7280 w tym terenie i sezonie wymagałoby asekuracji oraz stosowania lin poręczowych wcześniej założonych, jednak ich odnalezienie przy panujących obecnie warunkach było wątpliwe.

Według Szymczaka trudne byłoby również znoszenie Mackiewicza z wysokości 7280 na 6500 m bez stwarzania zagrożenia dla życia i zdrowia himalaistów ekipy ratunkowej.

Warto zauważyć, że członkowie ekipy ratunkowej to przede wszystkim himalaiści, a nie wykwalifikowani ratownicy górscy. Znoszenie/zwożenie na noszach osoby poszkodowanej w - wspomniał.

Przypomniał też, że prognozy wskazywały na zbliżające się załamanie pogody oraz zwrócił uwagę, że podejmując decyzję o przerwaniu akcji wzięto pod uwagę realne szanse na przeżycie Mackiewicza do momentu dotarcia do niego ekipy ratunkowej. - nadmienił Szymczak.

Jak uważa, przed niespełna tygodniem na Nanga Parbat nie było możliwości realizacji jakiegokolwiek alternatywnego planu, który dawałby szansę na ratunek dwójki himalaistów. Zaznaczył, że nawet gdyby ekipa przeczekała noc w obozie I na wysokości ok. 5000 m, by następnego dnia ruszyć wyżej, to po pierwsze nie byłoby to racjonalne ze względu na złe prognozy pogody, a po drugie minimalizowałoby szanse na przeżycie Revol.

Z kolei czekanie w obozie II (około 6000 m) na to, by śmigłowiec następnego dnia zabrał Revol, zmniejszałoby szanse na jej bezpieczne sprowadzanie następnego dnia w sytuacji, gdyby jednak śmigłowiec nie mógł przylecieć. Poza tym - zdaniem lekarza - planowanie, że wyczerpani himalaiści razem z drugą dwójką potencjalnie przetransportowaną śmigłowcem będą w stanie kontynuować akcję ratunkową z wysokości 6000 m przy prognozowanych warunkach pogodowych "nie miało racjonalnych przesłanek na szansę realizacji".

Szymczak zauważył, że wiele czynników - już po dotarciu Urubki i Bieleckiego do Revol - wskazywało, że jest szansa na uratowanie tylko jej, co i tak "nadal było zadaniem bardzo trudnym i niebezpiecznym", a "kontynuowanie akcji po Tomasza Mackiewicza byłoby błędem". Uzasadniając takie stanowisko zwrócił uwagę, że wymagałoby to od Elisabeth Revol samodzielnego zejścia z góry, narażałoby ekipę ratunkową na bezpośrednie zagrożenie życia podczas akcji w załamaniu pogody, a z medycznego punktu widzenia dawałoby i tak znikome szanse na dotarcie do żywego Mackiewicza.

- napisał Szymczak.

- dodał.

Uważa on, że organizowanie obecnie ponownej akcji ratunkowej nie ma racji bytu i "byłoby niepotrzebnym i nieuzasadnionym narażaniem członków ekipy ratunkowej na zagrożenia zdrowia i życia związane z pobytem na wysokościach ekstremalnych w sezonie zimowym". W piątek mija bowiem tydzień od momentu, kiedy Mackiewicz ostatni raz widziany był przez Revol, przebywał wtedy na wysokości 7280 m, w szczelinie lodowca, miał zaburzenia świadomości i nie był w stanie samodzielnie schodzić.

- tłumaczył lekarz.

Wskazał też, że prowadzenie akcji poszukiwawczej przy wykorzystaniu zasobów ludzkich na górze również nie jest w tym momencie uzasadnione.

Uratowana przez Polaków Revol, która cierpiała na odmrożenia palców nóg i rąk, wróciła już do Francji i przebywa w klinice w Sallanches. Z kolei trzech uczestników akcji ratunkowej na Nanga Parbat Bielecki, Urubko i Tomala - w piątek rano powróciło do bazy pod K2. Wcześniej lot śmigłowca był niemożliwy wobec niesprzyjających warunków pogodowych. Botor z ważnych powodów osobistych musiał wracać do Polski.

Wobec sygnałów o kontynuacji akcji ratowniczej na #NangaParbat informujemy, że zgodnie z rekomendacją #PZA, w związku z brakiem podstaw dla dalszej akcji oraz ryzykiem dla ew. ratowników, działania #MSZ w tym zakresie zostały zakończone.

— Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 (@MSZ_RP) 2 lutego 2018
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj