Andrzej wraz ze swą ekipą przyleciał w środę helikopterem z bazy pod K2 do Skardu. Gdy dowiedział się o tragicznym wypadku na Latoku i o sytuacji, w jakiej znalazł się Gukow, zgłosił Rosjanom gotowość wzięcia udziału w akcji ratunkowej. W czwartek pogoda była nielotna. Trzeba zatem czekać do piątku" - poinformował PAP Szymon Rzankowski z biura prasowego Andrzeja Bargiela. Dodał, że karawana z bagażami ekipy jest w drodze i do Skardu powinna dotrzeć za trzy-cztery dni.
Podczas wspinaczki dziewiczym, północnym filarem Latoku I, w środę zginął Siergiej Glazunow. W ścianie pozostał bez sprzętu jego partner Gukow, który poprzez telefon satelitarny nadał sygnał SOS: "Potrzebuję pomocy. Muszę być ewakuowany. Siergiej poleciał. Zostałem w ścianie bez ekwipunku".
Na niektórych portalach pojawiła się informacja, że do Bargiela zamierza dołączyć Adam Bielecki. - powiedział PAP dziennikarz TVN Robert Jałocha.
Na swoim profilu Bielecki również wyraził zdziwienie, że
Jak podaje portal drytooling.com.pl, mimo ponad 25 prób przebycia 2,5-kilometrowego północnego filaru Latok I, od 1978 roku nikt nie zbliżył się nawet do poziomu 7000 m. Wysokość tę osiągnęła jedynie pierwsza wyprawa na szczyt, w której uczestniczyli Jim Donini, Michael Kennedy, George Lowe i Jeff Lowe. Gukow i Glazunow próbowali przejść filar już w ubiegłym roku.
W niedzielę 22 lipca Bargiel zdobył szczyt K2 (8611 m) i tego samego dnia jako pierwszy na świecie zjechał na nartach do podstawy góry. Natomiast 16 lipca Bielecki stanął na wierzchołku Gaszerbruma II (8035 m). Wraz z nim wspinał się także Czech, a w drugim zespole Kazach Borys Dedeszko i Niemiec Felix Berg, który również dotarł do wierzchołka.
Uczestnicy wyprawy planowali jeszcze zdobyć Gaszerbrum IV (7925 m) nową drogą - ścianą wschodnią oraz dokonać pierwszego w historii wejścia na Gaszerbrum VII (6980 m). Jednak po obfitych opadach śniegu nie było szans na przeprowadzenie sensowej i bezpiecznej akcji górskiej.