Polski Związek Narciarski (PZN) w poniedziałek wieczorem poinformował, że Stoch został wycofany z imprezy, którą w przeszłości trzykrotnie wygrał. Wcześniej odpadł w kwalifikacjach do trzeciego konkursu TCS w Innsbrucku.
- tłumaczył Małysz na antenie TVN24.
Jak przyznał były świetny zawodnik, a teraz dyrektor PZN ds. skoków i kombinacji norweskiej, on sam był za tym, żeby Stoch odpoczął i zresetował się, czyli został wycofany z dalszej części rywalizacji w TCS, ale taka decyzja zapadła wspólnie, po naradzie z udziałem sztabu szkoleniowego kadry i samego zawodnika.
- tłumaczył Małysz i nawiązał do jedynego w tym sezonie konkursu, w którym trzykrotny mistrz olimpijski 11 grudnia stanął na podium Pucharu Świata.
Czasu na spokojny trening nie będzie dużo
Przekazał, że Stoch jest już w drodze do Polski.
- wskazał.
Stoch na pewno opuści ostatni konkurs TCS w Bischofshofen, ale też zaplanowane na weekend w tej austriackiej miejscowości kolejne zawody PŚ. Na spokojny trening nie będzie miał jednak dużo czasu, gdyż 15-16 stycznia pucharowa karawana zawita do Zakopanego i trudno sobie wyobrazić, by Stocha zabrakło na Wielkiej Krokwi.
"Łzy mi się cisną do oczu"
Przed nieudanymi kwalifikacjami na Bergisel Stoch, który trzykrotnie triumfował w TCS, w tym wygrał poprzednią edycję, był 41. w Oberstdorfie i 47. w Garmisch-Partenkirchen.
Po poniedziałkowych kwalifikacjach w Innsbrucku był załamany. - mówił reporterowi telewizyjnemu.
Sytuacja, aby odpadł w kwalifikacjach TCS, przydarzyła mu się po raz drugi w karierze; poprzednio miało to miejsce w 2009 roku w Oberstdorfie.
We wtorkowym konkursie (początek o godz. 13.30) z biało-czerwonych wystąpią: Andrzej Stękała, Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Piotr Żyła i Paweł Wąsek.