Chwalińska była faworytką
Chwalińska po fantastycznym występie na kortach Roland Garros dostała od organizatorów Wimbledonu tzw. "dziką kartą". Dzięki temu nie musiała przebijać się przez kwalifikacje. Do pojedynku z Sawangkaew przystępowała w roli faworytki.
23-letnia zawodniczka z Tajlandii jest 164. na liście WTA i w stolicy Anglii do głównej drabinki dostała się przez kwalifikacje. To jej drugi turniej Wielkiego Szlema. W styczniu przegrała pierwsze spotkanie w Australian Open. Na Wimbledonie udało się jej awansować do drugiej rundy.
Chwalińska od początku czarowała na korcie
Chwalińska zaczęła w swoim stylu. Zmiany rytmu, dużo rotacji i sporo kombinacyjnej gry sprawiały wielkie kłopoty rywalce. Polka zaliczyła wymarzone otwarcie. Najpierw w dobrym stylu przy własnym podaniu wygrała gem, a po chwili przełamała serwis przeciwniczki.
Po zaledwie 18. minutach gry było 4:0 dla Chwalińskiej. Takiej przewagi nie można było roztrwonić. Tajka potrzebowała pół godziny, by zapisać na swoim koncie pierwszego gema. To jednak nie zmieniło losów partii. Polka pewnie wygrała go 6:2.
Kontuzja Chwalińskiej w drugim secie
Chwalińska w drugim secie prowadziła 5:2 i wydawało się, że za chwilę będzie się cieszyć z awansu do drugiej rundy. Niestety w ósmym gemie przy piłce meczowej polska tenisistka poślizgnęła się na korcie. 24-latka podkręciła kostkę w prawej nodze.
Chwalińska przegrała tego gema i przed kolejnym poprosiła o pomoc medyczną. To był kluczowy moment tej partii. Po kilku minutach Chwalińska wróciła do gry, ale pięć gemów z rzędu i tym samym seta wygrała Sawangkaew. Tajka z zimną krwią wykorzystała kłopoty zdrowotne Polki, która walczyła na korcie z bólem nogi i pleców.
Chwalińska nie mogła biegać po korcie
Po przegranym secie Chwalińska zeszła z kortu. W szatni korzystała z pomocy medycznej. Po kilku minutach Polka wróciła do gry. Zrobiła to w dobrym stylu. Wygrała dwa pierwsze gemy. Niestety to wszystko na co było stać naszą tenisistkę.
Jej stan zdrowia pogarszał się z każdą kolejną minutą. Chwalińska praktycznie nie mogła biegać. Nie pomogła kolejna interwencja medyczna, ani tabletki przeciw bólowe. Jednak 24-latka nie poddawała się. Walczyła.
Sawangkaew jednak nie zamierzała stosować taryfy ulgowej wobec cierpiącej na korcie Polki. Wygrała sześć gemów z rzędu i zwycięsko zakończyła mecz.
Amerykanka lub Brytyjka kolejną rywalką Sawangkaew
Sawangkaew w kolejnej rundzie zmierzy się albo z Amerykanką Alycią Parks (80. WTA), albo Brytyjką Alicią Dudeney (208. WTA), która także dostała "dziką kartę". W 3. rundzie potencjalnie może czekać rozstawiona z numerem 10. Czeszka Karolina Muchova.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.