Świątek wycofała się z miksta
Świątek przyleciała do Nowego Jorku z Cincinnati, gdzie dotarła do półfinału, a po wycofaniu się z rywalizacji mikstowej miała więcej czasu na przygotowania do US Open. Wycofałam się z miksta, aby przede wszystkim odpocząć. Przez ostatnie tygodnie zagrałam bardzo dużo meczów. W tym sezonie nie byłam do tego przyzwyczajona. Dlatego uznałam, że lepiej będzie się zregenerować i po kilku dniach wrócić do solidnego treningu. Szczególnie, że w ubiegłym roku przypłaciłam w trakcie US Open występ w parach mieszanych - powiedziała tenisistka, która wygrała w poniedziałek z Chinką Xiyu Wang 6:2, 6:3.
Zaznaczyła jednak, że w ostatnich dniach nie trenowała tak dużo, jak przed Toronto, a gdzie odniosła pierwsze w tym sezonie turniejowe zwycięstwo, raczej skupiła się na aklimatyzacji i przystosowaniu się do innej nawierzchni. Mam nadzieję, że w trakcie turnieju będę wygrywać kolejne mecze i dzięki temu też będę miała jeszcze czas, aby doszlifować inne rzeczy. Teraz skupiliśmy się na regeneracji - tłumaczyła.
Świątek nie zna hiszpańskiego
W czwartek rywalką Świątek będzie Nadia Podoroska. Argentynka w kwietniu wróciła do gry po ponadrocznej przerwie. Na liście WTA jest obecnie 449. W pierwszej rundzie wygrała ze Szwajcarką Simoną Waltert 4:6, 7:6 (7-5), 6:3. Świątek grała z nią wcześniej tylko raz - pokonała ją w półfinale French Open 2020, czyli w drodze po swój premierowy tytuł w Wielkim Szlemie.
Będę musiała obejrzeć jej ostatni mecz i przygotować się taktycznie. Myślę jednak, że podstawowe rzeczy w jej grze się nie zmieniły. Z tego co pamiętam Nadia jest jedną z tych dziewczyn, które każdą piłkę zwracają na drugą stronę siatki i wymuszają błędy. Jednak to było sześć lat temu, więc po analizie będę wiedziała więcej, choć nie będę zbyt dużo mówiła o taktyce - powiedziała nasza tenisistka.
Przed turniejem Świątek obejrzała musical na Broadwayu "Buena Vista Social Club". To na pewno inny musical niż te, które obejrzałam do tej pory. Raczej przypominał koncert. Nie rozumiałam tekstów piosenek, bo były w języku hiszpańskim, ale wcześniej przygotowałam się do tego wydarzenia i trochę poczytałam o fabule. Bardzo podobała mi się energia tego przedstawienia - na zakończenie podzieliła się pozasportowymi wrażeniami.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
