Dziennik Gazeta Prawana logo

Ojciec sióstr Radwańskich: Agnieszce i Uli pomaga doping Polaków

18 stycznia 2012, 12:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Agnieszka i Ula Radwańskie
Agnieszka i Ula Radwańskie/Newspix
Siostry Radwańskie świetnie radzą sobie w Australian Open. Jak na razie Agnieszka i Ula odprawiają z kwitkiem kolejne rywalki. Naszym tenisistkom w grze pomaga doping polskich kibiców.

Robert Radwański, ojciec naszych tenisistek był bardzo zadowolony po tym jak, Agnieszka pokonała Argentynkę Paulę Ormaecheę 6:3, 6:1 w drugiej rundzie Australian Open.

Nie da się ukryć, że był to bardzo miły poranek, tym bardziej że można było zobaczyć całe spotkanie w Eurosporcie 2. Zawsze miło ogląda się takie łatwe zwycięstwa, chociaż trochę Agnieszka za bardzo chciała wygrać ten mecz na stojąco. Okazało się jednak, że to wystarczyło na rywalkę, która jest przecież numerem 189 w rankingu WTA. Na pewno to nie to, co pierwsza runda z Bethanie Mattek-Sands, gdzie nie tylko trzeba było walczyć z groźniejszą i bardziej doświadczoną rywalką, ale i z wiatrem, który sporo mieszał na korcie.

Dzisiaj były w miarę normalne warunki pogodowe, czyli tylko upał, bo to przecież standard o tej porze roku w Melbourne. Wczoraj było chyba trudniej, bo były chyba cztery krecze, no i sporo dziwnych wyników 6:0, 6:1, co oznacza, że niektórzy sobie nie radzili z uciążliwościami australijskiego lata. Zresztą i Urszula miała przecież problemy w pierwszej rundzie i konieczne były "koszulki" z okładami z lodu, bo o mały włos nie zasłabła w połowie drugiego seta.

Był to w pełni kontrolowany pojedynek, w sumie bez większej historii. No ale tak zazwyczaj jest kiedy spotyka się dziewczyna z czołowej dziesiątki z kimś z drugiej setki. Z drugiej strony nie można nie doceniać Argentynki, bo przyjemnie się na nią patrzy: jest szczupła, wybiegana, dobrze serwuje, gra odważnie. Jednak na razie wciąż zbytnio ryzykuje i jeszcze nie nauczyła się za bardzo panować nad emocjami. Na pewno przyjdzie moment, w którym poprawi to, a wtedy może być naprawdę bardzo groźna. Nie zdziwiłbym się, gdyby szybko udało jej się przebić do światowej czołówki.

W Melbourne fantastyczną sprawą jest doping polskich kibiców, a właściwie bardziej Polonusów. Ich śpiewy, oklaski, głośny doping, to bardzo pomaga i Agnieszce i Urszuli. To jest jedna z wizytówek tego miejsca i turnieju, dlatego moje córki bardzo lubią w nim grać. Zresztą dla większości tenisistów i tenisistek jest to jeden z najważniejszych i najprzyjemniejszych startów w całym kalendarzu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj