Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie zamieszanie na Wimbledonie. W meczu Cibulkovej z Hsieh decyzję arbitrom podpowiadała... publiczność

9 lipca 2018, 20:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dominika Cibulkova
Dominika Cibulkova/PAP/EPA
Około siedmiu minut trwała debata sędziowska dotycząca spornej sytuacji w meczu 1/8 finału wielkoszlemowego Wimbledonu między słowacką tenisistką Dominiką Cibulkovą a Su-Wei Hsieh z Tajwanu. Właściwą decyzję arbitrom podpowiadała... publiczność.

W pierwszym secie Cibulkova prowadziła w pierwszym secie 5:4 i 30:0 przy serwisie Hsieh. Słowaczka posłała piłkę w linię, ale został wywołany aut. Tajwanka, która rundę wcześniej wyeliminowała liderkę listy WTA Rumunkę Simonę Halep, przebiła piłkę na drugą stronę, a jej rywalka od razu poprosiła o challenge.

Weryfikacja potwierdziła, że piłka dotknęła linii, a sędzia Juan Zhang początkowo przyznała punkt Cibulkovej. Azjatka, mając rację, oponowała przez kilka minut, wskazując, że zgodnie z przepisami akcja powinna zostać powtórzona. Naoczni świadkowie relacjonowali, że chińska arbiter nie chciała zmienić decyzji, bo jak przyznała... nie pamiętała, czy uderzenie Hsieh trafiło w kort.

Słowaczka spokojnie obserwowała rozwój wypadków zza linii końcowej na stronie przewagi, czyli tam, gdzie miałaby się znajdować przy wyniku 40:0. Publiczność w tym czasie skandowała zaś "powtórzyć punkt, powtórzyć punkt". Sędzia postąpiła ostatecznie zgodnie ze wskazówką kibiców. Cibulkova wygrała ostatecznie całe spotkanie 6:4, 6:1.

- relacjonowała na konferencji prasowej zwyciężczyni.

29-letnia tenisistka zajmuje 33. miejsce w rankingu. Organizatorzy zdecydowali się wyróżnić wracającą po przerwie macierzyńskiej Serenę Williams (181. w rankingu Amerykanka dostała numer 25.), która wypchnęła tym samym Słowaczkę z grona rozstawionych.

Cibulkova w przeszłości już dwukrotnie dostała się do ćwierćfinału Wimbledonu (2011, 2016). O pierwszy w karierze awans do "czwórki" w tej imprezie zagra z rozstawioną z "12" Łotyszką Jeleną Ostapenko, niespodziewaną triumfatorką ubiegłorocznego French Open.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj