Rywalizacja półfinałowa w Auckland rozpoczęła się z około godzinnym opóźnieniem związanym z intensywnymi opadami deszczu. Hurkacz i Paire na kort wyszli jako drudzy. Gra piątkowego rywala dla żadnego z nich nie była tajemnicą, ponieważ mają na koncie kilka występów razem w deblu, wiele wspólnych treningów, a także zmierzyli się już w zeszłym roku. Finał ubiegłorocznej imprezy w Winston-Salem zakończył się zwycięstwem Polaka, który zdobył wówczas pierwszy w karierze tytuł tej rangi. Teraz starszy o osiem lat Francuz mu się zrewanżował.

Reklama

Zajmujący 34. miejsce w rankingu ATP Hurkacz słabo zaczął to spotkanie. Na wstępie zaliczył dwa podwójne błędy, a chwilę później stracił podanie. Zaraz potem miał dwie okazje na przełamanie powrotne, ale sklasyfikowany o 10 pozycji wyżej na światowej liście przeciwnik pomógł sobie wówczas serwisem. Paire był na fali, a za jeden z efektownych returnów nawet wrocławianin go pochwalił. On sam przez pewien czas nie ustępował wtedy przeciwnikowi, ale przy stanie 2:4, po kolejnym podwójnym błędzie, znów przegrał swojego gema serwisowego. Następnie sam popisał się "breakiem", broniąc dwie piłki setowe, a potem zmniejszył stratę do 4:5, posyłając m.in. trzy asy. Francuz jednak nie roztrwonił całej przewagi i zapisał na swoim koncie pierwszego seta.

W połowie drugiego Hurkacz znów miał trochę kłopotów z własnym podaniem, czego efektem było kolejne przełamanie. Nie pozwolił jednak tym razem odskoczyć rywalowi i od razu doprowadził do remisu. Do wyłonienia zwycięzcy tej odsłony potrzebny był tie-break, który zaczął się w wymarzony sposób dla Polaka - od prowadzenia 5-0. Paire, który słynie w środowisku tenisowym z nagłych zmian nastroju i wybuchów złości na korcie, przy stanie 5-1 zaczął dyskutować z sędzią stołkowym, a po kolejnym punkcie dla przeciwnika zniszczył rakietę, rzucając nią z impetem o kort. Arbiter przyznał za to punkt karny i zakończył w ten sposób partię podczas gdy Francuz wciąż kłócił się z nim.

Złość podziałała na Paire'a mobilizująco i w decydującym secie zaprezentował ofensywną i uważną grę. Polak, u którego zaś widoczne było narastające zmęczenie, nie był w stanie już nawiązać walki. Pojedynek trwał godzinę i 50 minut.

"To nie był łatwy mecz. Nie wszystko wyglądało po mojej stronie idealnie, ale gdy gra się przeciwko Hubertowi, to nigdy nie jest łatwo. To świetny zawodnik i bardzo wymagający przeciwnik. Mam nadzieję, że jutro pójdzie mi lepiej i będę miał frajdę z finału" - podsumował Francuz.

Przerwał on zwycięską serię wrocławianina, który do piątku był niepokonany w tym roku w singlu. Sezon zaczął od trzech zwycięstw w drużynowym turnieju ATP Cup, a potem trzy kolejne dołożył w Auckland.

Hurkacz po raz drugi w karierze zagrał w półfinale zawodów tej rangi. W kolejnym notowaniu rankingu powinien awansować na najwyższe w karierze miejsce. Dotychczas była to w jego wypadku 33. lokata, a obecnie w wirtualnym zestawieniu jest 31.

Paire w finale spotka się z rodakiem Ugo Humbertem, który pokonał walczącego o trzeci triumf w tej imprezie i rozstawionego z "czwórką" Amerykanina Johna Isnera 7:6 (7-5), 6:4. Pierwszy z Francuzów ma w dorobku trzy wygrane turnieje ATP, ale wszystkie rozgrywane były na kortach ziemnych. Będący 57. rakietą świata Humbert po raz pierwszy dotarł do finału zawodów cyklu. Sobotni pojedynek będzie ich drugą konfrontacją w karierze. Poprzednio trafili na siebie w ubiegłym roku w 1/8 finału w Winston-Salem - wyżej notowany z nich wygrał w trzech setach.

Turniej w Nowej Zelandii (pula nagród 610 tys. dol.) jest ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczynającym się w poniedziałek wielkoszlemowym Australian Open. Hurkacz na otwarcie w Melbourne spotka się z kwalifikantem.

Wynik półfinału:
Benoit Paire (Francja, 5) - Hubert Hurkacz (Polska, 6) 6:4, 6:7 (1-7), 6:2