Zajmująca 54. miejsce w rankingu WTA Świątek w niedzielę była sprawczynią wielkiej niespodzianki - pokonała rozstawioną z "jedynką" Simonę Halep 6:1, 6:2. Tym samym zanotowała najlepszy wynik w karierze w Wielkim Szlemie. Przed spotkaniem z Rumunką zwróciła uwagę, że będzie w nim "underdogiem" i nie ma nic do stracenia.
O półfinał Świątek zagra z włoską kwalifikantką Martiną Trevisan, która jest 159. rakietą świata i dopiero drugi raz znalazła się w głównej drabince zawodów tej rangi. Rola faworytki przypadnie więc tym razem Polce.
- zaznaczyła 19-letnia tenisistka.
Przyznała, że po zwycięstwie nad Halep, która jest wiceliderką światowej listy, otrzymała mnóstwo gratulacji.
- podsumowała.
Z Trevisan Polka zmierzy się po raz trzeci w karierze, bilans jest remisowy. Zawodniczka z Raszyna w niedzielę wspominała tylko o jednej konfrontacji z rywalką z Italii, tej z 2017 roku. Grała z nią zaś jeszcze w minionym sezonie.
- zaznaczyła.
Wspomniała, że rozmowa o taktyce na kolejne spotkanie z Trevisan - zgodnie z wypracowaną z trenerem Piotrem Sierzputowskim rutyną - omówi dopiero we wtorek. Resztę poniedziałku wykorzysta zaś na odpoczynek i relaks.
Pierwszą część dnia poświęciła bowiem na występ w 1/8 finału debla w Paryżu. W tej konkurencji - w parze z Amerykanką Nicole Melicher - też awansowała do czołowej "ósemki". Przejście trzeciej rundy zapewniło im zwycięstwo nad rozstawionymi z "szóstką" Czeszką Kvetą Peschke i Holenderką Demi Schuurs 6:3, 6:4.
Nastolatka nie obawia się, że łączenie startów w dwóch konkurencjach może się okazać dla niej nadmiernym wysiłkiem.
- przekonywała.
Jak dodała, przydał się fakt, że Melicher dobrze znała obie ich poniedziałkowe rywalki, z którymi na co dzień trenuje.
Amerykanka niemal cały poprzedni sezon grała razem z Peschke i wystąpiła z nią wtedy m.in. na kortach im. Rolanda Garrosa. Z Schuurs z kolei stworzyła duet w dwóch imprezach WTA poprzedzających jej tegoroczny start w Paryżu.