Polka wygrała swój trzeci turniej w karierze i w najbliższy poniedziałek zadebiutuje w Top-10 rankingu WTA. Zdaniem Fibaka niedługo będziemy czekali na jeszcze wyższe miejsca warszawianki.

Reklama

„W finale turnieju w Rzymie Iga praktycznie nie miała rywalki po drugiej stronie siatki. Pliskova nie jest moją ulubienicą. Na korcie brakuje jej życia. Nie motywuje się, nie biega. Chce wygrywać na stojąco. Nie wiem dlaczego zrobiła aż taką karierę. Iga przy Pliskovej, to wulkan energii. Znając atuty Polki byłem przekonany, że wygra ten finał. Ale liczyłem na wynik w rodzaju 6:2, 6:3. Aż takiego pogromu się nie spodziewałem” – opowiada Fibak.

Jego zdaniem wcale nie finał był najtrudniejszym meczem Świątek podczas rzymskiego turnieju.

„W meczu z Alison Riske Iga grała słabawo, w spotkaniu z Madison Keys także. W pojedynku z Krejcikovą długimi chwilami nie mogła trafić piłką w kort. Jednak się podniosła i zwyciężyła. To właśnie tamten mecz był dla niej fundamentem do wygrania całego turnieju. Od spotkania z Jeleną Svitoliną widzieliśmy już inną Igę. Taką, jaką chcemy oglądać. Ale w ten sposób wygrywać turnieje potrafią tylko wielkie mistrzynie” – uważa Fibak.

Jego zdaniem, to właśnie Switolina zaprezentowała najlepszy tenis w meczach przeciwko Polce, a wygrana Świątek nad dwoma tenisistkami z Top-10 jest zapowiedzią dalszego progresu Polki.

„Iga już prezentuje paryski tenis. Jestem optymistą przed jej występem w tegorocznym French Open” – zakończył Fibak.