Fibak, jedyny aż do teraz polski singlista w obsadzie kończącej sezon imprezy masters, dotarł na początku tygodnia do Turynu i we wtorek zasiadł w boksie Hurkacza. Słynny przed laty tenisista przed spotkaniem grupowym z Jannikiem Sinnerem mocno wierzył w 24-letniego rodaka, który na otwarcie co prawda uległ broniącemu tytułu Rosjaninowi Daniiłowi Miedwiediewowi w trzech setach, ale pokazał się przy tym z bardzo dobrej strony. Wrocławianin przegrał jednak z włoskim rezerwowym, który zastąpił w obsadzie Matteo Berrettiniego, 2:6, 2:6.
- analizował Fibak.
Zwrócił uwagę, że we wtorkowy wieczór 20-letni reprezentant gospodarzy miał przygniatającą przewagę w rozstrzyganiu na swoją korzyść wymian.
- podsumował finalista mastersa z 1976 roku.
Było przekonanie, że Hurkacz wygra z Sinnerem
Jak dodał, Hurkacz bardzo dobrze zaczął ten pojedynek.
- wyliczał Fibak.
Sinner w tym sezonie miał wiele dobrych momentów i był bardzo bliski bezpośredniego awansu do ATP Finals, ale jesienią zaliczył kilka słabszych występów i znalazł się tuż poza czołową ósemką.
- zaznaczył dawny tenisista.
Szansa na awans do półfinału nadal jest
W trzecim meczu grupowym Hurkacz zmierzy się w czwartek o godz. 14 z Alexandrem Zverevem, który ma bilans 1-1. Polak wciąż ma szanse na awans do półfinału, ale - by tak się stało - musi pokonać Niemca oraz liczyć, że pewny miejsca w "czwórce" Miedwiediew wygra z Sinnerem.
- podkreślił Fibak.
Nie traci on jednak całkiem nadziei na przedłużenie występu Hurkacza w Turynie. Przypomniał też, że w historii kończącej sezon imprezy masters bywało już wiele zaskakujących zwrotów akcji. Nie brakowało przy tym też polskich akcentów.
- zaznaczył zwycięzca 15 turniejów ATP w singlu i 52 w deblu.