Dziennik Gazeta Prawana logo

Australian Open. Barty w niecałą godzinę odprawiła kwalifikantkę

19 stycznia 2022, 07:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ashleigh Barty
<p>Ashleigh Barty</p>/PAP/EPA
Liderka światowego rankingu tenisistek Ashleigh Barty potrzebowała 52 minut, by awansować do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Reprezentantka gospodarzy błyskawicznie pokonała w Melbourne włoską kwalifikantkę Lucię Bronzetti 6:1, 6:1.

Oba sety miały podobny przebieg i polegały na całkowitej dominacji Barty. Sklasyfikowana na 142. pozycji na liście WTA Bronzetti nie miała nic do powiedzenia i ani razu nie miała okazji na przełamanie faworytki.

Pierwsza rakieta świata nie zwalnia tempa. Na otwarcie odprawiła Ukrainkę Łesię Curenko 6:0, 6:1, co zajęło jej 56 minut. Australijka już na samym początku roku zasygnalizowała wysoką formę, triumfując w imprezie WTA w Adelajdzie. W minionym tygodniu miała startować w Sydney, ale zrezygnowała z występu, by odpocząć przed rywalizacją w Melbourne.

Jej środowemu pojedynkowi towarzyszyły dodatkowe okoliczności. Organizatorzy wyznaczyli bowiem 19 stycznia na pierwszy w historii turnieju dzień poświęcony rdzennym mieszkańcom Australii - First Nations Day. Barty została wyznaczona przez krajową federację jako ambasadorka tenisa wśród tej części społeczeństwa ze względu na swoje sukcesy, ale i pochodzenie. Za sprawą ojca Roberta w żyłach zdobywczyni dwóch tytułów wielkoszlemowych w singlu, która urodziła się w Ipswich, płynie aborygeńska krew. 25-letnia zawodniczka nieraz powtarzała, jak ważną postacią w australijskim tenisie jest Evonne Goolagong Cawley. Poszła w jej ślady, wygrywając w poprzednim sezonie Wimbledon.

- zaznaczyła w środę Barty.

Jej najlepszym wynikiem w Australian Open jest jak na razie półfinał z 2020 roku. W trzeciej rundzie tegorocznej edycji zmierzy się z rozstawioną z numerem 30. Włoszką Camilą Giorgi.

Do trzeciej rundy awansowała tego dnia również m.in. występująca z "ósemką" Hiszpanka Paula Badosa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLech zbroi się przed walką o Ligę Mistrzów. Allahyar Sayyadmanesh jest już w Poznaniu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj