Mecz liderki światowego rankingu z zajmującą w nim 123. miejsce Rumunką wyglądał dokładnie tak, jak można się było tego spodziewać. Dominacja Świątek nie podlegała żadnej dyskusji.

Reklama

Wyjątkowy mecz dla najlepszej tenisistki świata

Nie miało dla niej znaczenia, czy serwuje, czy odbiera podanie przeciwniczki. Dyktowała warunki na korcie i posyłała piłki, do których blisko 34-letnia Rumunka nie była w stanie nadążyć.

Mecz faktycznie od początku do końca potoczył się po mojej myśli, ale nadal nie można tego nazwać popisem. To była solidna gra, w trakcie której musiałam pilnować dyscypliny, musiałam uważać na bekhend rywalki i odpowiednio reagować taktycznie - podkreśliła Świątek.

Reklama

Mecze z "Polską" na plecach zawsze są wymagające, ale wykonałam tak dużą robotę w zakresie nastawienia do spotkania, koncentracji, że jak już weszłam na kort, to wiedziałam, że będę w stanie kontynuować to, co robiłam od początku sezonu - dodała. Sobotnia wygrana była jej 18. z rzędu.

Świątek szybko odprawiła rywalkę

Blisko pięć tysięcy widzów zgromadzonych na trybunach radomskiej hali najlepszą na świecie tenisistkę mogło podziwiać przez zaledwie 56 minut. Publiczność entuzjastycznie reagowała na każdą udaną akcję Świątek.

Wsparcie kibiców było czuć w trakcie i po meczu. To są takie chwile, których się nie zapomina i w trakcie których ma się gęsią skórkę. Bardzo mi się podobało i mam nadzieję, że będziemy mieli w Polsce więcej okazji do takich doświadczeń - przyznała Świątek.

Reklama

Wydawać się mogło, że aktywności okołomeczowe mogły kosztować ją więcej sił niż samo spotkanie.

Nie czuję się w ogóle zmęczona. Miałam dużo przerwy po turnieju w Miami i jestem dobrze zregenerowana. Wiedziałam również czego się spodziewać, jeśli chodzi o kibiców i do aktywności okołomeczowych też jestem przygotowana - podkreśliła.

Kapitan reprezentacji Dawid Celt zdradził na czym polegała jego rola w tak jednostronnym meczu.

W przerwach starasz się zawodniczce nie przeszkadzać. Jak widzisz, że jest w takim gazie, to w przerwach tylko krótkimi uwagami starasz się ją zdyscyplinować i przypominać najważniejsze rzeczy, na których ma się koncentrować - powiedział.

Iga jest klasą samą w sobie. Buzarnescu naprawdę zagrała, jak na swoje możliwości, solidne spotkanie, żeby nie powiedzieć bardzo dobre. Jednak i tak nie była w stanie załapać się na grę z Igą, która po prostu śmigała po korcie - dodał.

Postawić kropkę nad "i"

Wcześniej w piątek Magda Linette pokonała Irinę-Camelię Begu 6:1, 4:6, 6:2 i Polska jest o krok od awansu.

Nie cieszymy się jeszcze. Przestrzegam przed huraoptymizmem, jeszcze musimy postawić kropkę nad i, zdobyć trzeci punkt. Cieszymy się, że zrealizowaliśmy dzisiejszy plan, brawa dla dziewczyn, brawa dla Magdy, że bardzo dobrze rozpoczęła. Myślę, że to pomogło Idze, pokazało, że nie wszystko się musi na niej skupiać, że też ma wsparcie - podkreślił Celt.

Sobotnie sesja zacznie się o godzinie 11.00. Świątek zapewni drużynie awans do turnieju finałowego BJKC, jeśli pokona Begu.

Patrząc czysto na ranking (Begu jest na 63. miejscu - PAP) rzeczywiście można się spodziewać, że moja rywalka postawi większy opór. Mam nadzieję, że dobrze przygotuję się taktycznie, że znów zacznę mecz agresywnie i pokażę dobry tenis. Plan jest aby grać dobrze, solidnie i mądrze, a wynik przyjdzie za tym - oceniła Świątek.

Polka grała z nią w drugiej rundzie ubiegłorocznego Wimbledonu i wówczas wygrała gładko 6:1, 6:0.

Teoretycznie na sobotę zaplanowane są jeszcze mecz Linette z Buzarnescu i pojedynek deblowy.

Turniej finałowy BJKC, z udziałem 12 drużyn, zaplanowany jest w dniach 8-13 listopada w nieznanym jeszcze miejscu. Na razie pewne udziału są reprezentacje Szwajcarii, Australii, Belgii oraz Słowacji.