Andreas Jonsson domyślił się, że samochód porysowali pseudokibice Unii, żeby zemścić się za upadek swojego idola. "Przecież sędzia nie dopatrzył się przewinienia z mojej strony. To przecież on ocenia mecz, nie kibice" - napisał żużlowiec na swojej stronie internetowej.

"Chciałbym powiedzieć, że zupełnie nie rozumiem sytuacji, która mnie spotkała w Tarnowie. Kibice z tego miasta chyba nie bardzo czują sport żużlowy. Chyba nawet nie czują sportu jako takiego. Jest mi bardzo przykro z tego powodu" - dodał Andreas Jonsson.

Tymczasem Peter Ljung, który ucierpiał w wypadku na torze, przeszedł już operację złamanych kości podudzia. Na rehabilitację poleci do rodzinnej Szwecji. Czeka go dwumiesięczna przerwa w startach, ale - jak podaje oficjalna strona Unii Tarnów - już nie może się doczekać powrotu na tor.