Floyd Mayweather junior wyszedł na ring w gigantycznym sombrero i stroju w kolorach zielonym, czerwonym i białym - barwach narodowych Meksyku. Żeby było jasne, że pięściarz jest związany z tym krajem, jego masażysta miał zieloną koszulkę z napisem "Mayweather kocha Meksyk" na plecach. A do tego raper 50cent wykonał swój nowy utwór "Straight to the bank".

Natomiast De La Hoya wyszedł na ring skupiony. Nie miał wielkiej obstawy jak rywal. Ale kibice i tak wiwatowali na jego cześć.

Pierwsze rundy były spokojne. Obaj pięściarze chcieli się "wybadać". Dopiero w kolejnych walka nabierała szybkości. Od drugiej do 10. rundy zarówno Mayweather jak i De La Hoya wyczekiwali momentu, żeby znokautować przeciwnika. Potem zdali sobie sprawę, że nokautu nie będzie i trzeba nałapać jak najwięcej punktów.

Po 12. rundzie wszystkie oczy były skupione sędziach, którzy mieli orzec wynik. De La Hoya w tym czasie wspiął się na liny i zachęcał kibiców do dopingu. Natomiast Mayweather przechadzał się po ringu wsparty na ramieniu brata. Sędziowie w końcu wydali wyrok. Tommy Kaczmarek uznał, że wygrał De La Hoya 115:113. Chuck Giampa i Jerry Roth punktowali odpowiednio 116:112 i 115:113 dla Mayweathera.

Tym samym Floyd Mayweather junior został nowym mistrzem świata wagi junior ciężkiej organizacji WBC. Dostał za to 10 milionów dolarów. De La Hoya mimo porażki zainkasuje 25 milionów. 50cent także nie będzie stratny, bo... wygrał zakład. Postawił na Mayweathera okrągły milion dolarów.

"To była łatwizna. On udawał twardziela, ale nie mógł pokonać najlepszego, czyli mnie. Miałem niezły ubaw. To była diabelnie dobra walka" - powiedział bez fałszywej skromności Mayweather.

De La Hoya twierdzi, że to on wygrał. "Ja jestem mistrzem. Żeby nim zostać, trzeba zrobić więcej niż tylko pokonać poprzedniego mistrza. Mayweather musi się jeszcze wiele nauczyć" - przyznał De La Hoya.