W razie nieszczęścia trzeba działać błyskawicznie. Gdyby w trakcie kwalifikacji albo wyścigu zapalił się jego samochód, Robert Kubica ma tylko sekundy na ucieczkę z płomieni. Płonące na torach bolidy to rzadkość.

Mimo to kierowcy mają się czego obawiać, szczególnie jeśli wyjeżdżają na tor... z pustą gaśnicą, co Kubicy przydarzyło się kiedyś podczas Grand Prix Węgier. Jego zespół przeoczył wtedy brak środka gaśniczego w urządzeniu, które ma zadziałać w razie zagrożenia życia.

Na szczęście kierowcy Formuły 1 są coraz lepiej zabezpieczeni. Za każdym razem, gdy Kubica wsiada do bolidu, ma na sobie ognioodporny kombinezon, dzięki któremu może przeżyć jakiś czas, nawet gdyby utknął w płonącym aucie.

Do produkcji strojów wykorzystuje się superwytrzymałe syntetyczne włókno - Nomex. Jego skomplikowana budowa zapewnia ochronę przed ogniem. Szyty na miarę dla każdego zawodnika kombinezon waży tylko 1,9 kg, a jest odporny na działanie ciepła, płomieni, gazów i kwasów. Na pewno ochroni przed poparzeniem, bo przed użyciem musi przejść trwającą 10 sekund próbę ognia. W tym czasie sprawdza się, czy wytrzyma temperaturę 840 stopni Celsjusza.

W razie wypadku na torze zapewnia izolację od ognia nawet przez 15 sekund. Uzupełnieniem kosztującego 1200 euro kombinezonu są wykonane z tego samego materiału: bielizna, kominiarka na twarz, buty, rękawiczki, a także kask. Oby Kubica nigdy nie miał okazji przekonać się o skuteczności zabezpieczeń.