Kilka razy powiedział pan, że Robert Kubica to znakomity kierowca. To prawda, że chciałby pan zatrudnić go w swoim zespole?
Robert to silna osobowość. Musi mieć charakter, skoro z Polski, właściwie bez pomocy, trafił do F1, do fabrycznego zespołu. Początki jego kariery w F1 też są znakomite. Teraz musi ustabilizować formę. I pamiętać, że rywalizacja z Nickiem Heidfeldem wymaga bardziej wyrafinowanych narzędzi od łomu. Nie mam wątpliwości, że Robert jest naturalnym talentem. Zawsze możemy porozmawiać o jego miejscu w naszym zespole.

Jest pan zadowolony z kierowców Red Bulla? David Coulthard i Mark Webber to bardzo doświadczeni zawodnicy.
Jesteśmy z nich bardzo zadowolony. Obydwaj mają wielki wkład w rozwój zespołu.

Ale w jednym z wywiadów powiedział pan, że idealne rozwiązanie to doświadczony kierowca plus młody. Nie zamierza pan dokonać zmian w zespole?
W F1 panuje taka reguła, ale my mamy drugi zespół, Toro Rosso, gdzie jeżdżą młodzi, mniej doświadczeni kierowcy. Postaramy się utrzymać tę sytuację.

Czyli Scott Speed i Vitantonio Liuzzi z Toro Rosso mogą być pewni swoich posad?
Dla obydwu to dopiero drugi sezon w F1. I obydwaj cały czas muszą udowadniać swoje umiejętności i talent.

Jaki ma pan plan dla Sebastiana Vettela, kierowcy testowego BMW Sauber? Jest kierowcą BMW czy Red Bulla?
Sebastian to jeden z naszych młodych kierowców, jest z nami związany, odkąd był dzieciakiem. Mamy tymczasową umowę z BMW, ale sprowadzimy go do nas, kiedy przyjdzie czas. Tak żeby Sebastian nie czuł się poszkodowany, że wraca do słabszego zespołu. To, że szef BMW Sauber Mario Theissen w niego wierzy, dowodzi, jak dobry jest Sebastian.

Red Bull podpisał kontrakt z polskim skoczkiem narciarskim Adamem Małyszem. Dlaczego?
Nawiązaliśmy kontakt w 1995 roku, na kilka lat przed przełomem w karierze Adama. Red Bull od zawsze szuka utalentowanych sportowców, silnych osobowości, indywidualności. Adam ma to wszystko.

Dlaczego Red Bull tak mocno angażuje się w sport?
Sport to nasz świat. Tam są nasze korzenie. Jeżeli angażujemy się w jakąś dyscyplinę, chcemy być z nią w pełni zintegrowani. Poczuwamy się do odpowiedzialność i za sukcesy, i za porażki. Dotyczy to nie tylko F1, ale wszystkich projektów, np wyścigów NASCAR, piłki nożnej, hokeja czy Red Bull Air Race World Series.

Co chce pan wywalczyć w tym sezonie?
Piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów F1. W przyszłym sezonie awans o jedną pozycję, potem miejsce na podium. Krok po kroku.

Jaki jest najlepszy sposób, by dogonić zespoły z czołówki?
Najlepiej mieć na to dużo czasu i właściwie nieograniczony budżet. Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie, ale cały czas najlepsze. Mam nadzieję, że dogonimy czołówkę szybciej od innych zespołów, które mają ten sam cel. Jesteśmy na dobrej drodze, m.in rozpoczęliśmy współpracę z Renault, które zaopatruje nas w silniki.

Starczy panu cierpliwości, by czekać na sukcesy?
Od kiedy postanowiliśmy zainwestować w F1, wiedzieliśmy, że będziemy musieli poczekać kilka lat. Mamy przed sobą wielki cel. To motywuje do cięższej pracy. Na pewno się nie poddamy.