"Nie mogę uwierzyć w swoje szczęście, Hamilton zapełniłby Silverstone nawet bez żadnego wyścigu" - cieszy się były mistrz świata Damon Hill, dziś prezydent British Racing Drivers Club, do którego należy tor Silverstone. Wszystkie 85 tys. biletów na najbliższy weekend już dawno sprzedano. Hamilton, który zadziwił wszystkich w swoim debiutanckim sezonie, po raz pierwszy pojedzie u siebie w kraju.

"To bohater, który uratuje GP Wielkiej Brytanii" - przewiduje inny legendarny kierowca, John Surtees. Okazuje się, że nawet w kraju, gdzie rynek sportów motorowych szacowany jest na około 4,5 mld funtów, na wyścigu Formuły 1 można stracić. Całe szczęście, że w Wielkiej Brytanii zapanowała „Lewismania”. "On pisze od nowa historię" - zachwyca się Jackie Stewart. "Nawet Schumacher nie był tak dobry. Niki Lauda czy James Hunt zmienili świat wyścigów, ale dla nikogo nie byli wzorami. Niewiele mówili, nie angażowali się. A Hamilton to prawdziwy idol".

Sceptycy twierdzą, że 22–letni Brytyjczyk jest po prostu szczęściarzem. Nie sztuka być najlepszym, jeśli od pierwszego wyścigu siedzi się za kierownicą najszybszego samochodu w Formule 1. Mark Webber z Red Bulla mówił nawet, że Hamilton wygrywa, bo nie musiał tak jak inni kierowcy przestawiać się z opon Michelin na Brigdestone.

Ale w karierze Hamiltona nie było miejsca na przypadek. Adam Jones, były dziennikarz motoryzacyjny, wspominał swoje pierwsze spotkanie z Hamiltonem. Pewien właściciel toru gokartowego przedstawił mu swoje nowe odkrycie. "Lewis, słyszałem, że masz zamiar zostać mistrzem świata Formuły 1" - zapytał na powitanie Jones. "Tak, to prawda" - odpowiedział Hamilton. Miał 9 lat i nie żartował. Rok wcześniej zawarł układ z ojcem, który obiecał, że jeśli syn będzie się dobrze uczył, pomoże mu w karierze kierowcy. Wkrótce to zajęcie tak bardzo pochłonęło Anthony'ego Hamiltona, że zrezygnował ze stanowiska menedżera w firmie informatycznej. Dziś ma własną firmę komputerową, ale jego główne zajęcie to dbałość o interesy syna.

Według obserwatorów życia społecznego w Wielkiej Brytanii Anthony Hamilton może być dziś wzorem ojca, szczególnie wśród czarnych. Jednak niedawno matka Hamiltona przyznała, że ambicje męża względem Lewisa źle wpłynęły na ich małżeństwo. "Nie mogłam się odnaleźć w takim szalonym życiu, ale nie próbowałam ich zatrzymać, bo wiedziałam, że tego właśnie chce Lewis" - mówiła Carmen Lockhart. Mały Hamilton każdą wolną chwilę spędzał na torze - ścigał się, ale zdobywał wiedzę na temat samochodów. "Gdyby nie tamten okres, nie byłbym dziś tak dobry" - wspomina Lewis.

Gdyby karting przyciągał międzynarodową publiczność na miarę Formuły 1, świat usłyszałby o genialnym Lewisie Hamiltonie wiele lat temu. Najpierw jednak na chłopaka zwrócił uwagę sam Ron Dennis, szef McLarena. W wieku 13 lat Hamilton został otoczony troskliwą opieką - miał pomoc techniczną, najlepszych doradców i zaplecze finansowe. Team zainwestował w jego karierę 5 mln funtów. Pieniądze nie poszły na marne, chłopak zwyciężał, gdziekolwiek się ścigał.

Przed rokiem jego sukces w wyścigu serii GP2 na torze Silverstone wywołał w Wielkiej Brytanii prawie takie emocje jak rozgrywane w ten sam weekend zawody Formuły 1. Publiczność już wiedziała, co się święci. Przesiadka do bolidu F1 na początku sezonu 2007 była tylko kolejnym krokiem, naturalną konsekwencją wszystkiego, co Hamilton robił do tej pory. McLaren dopilnował, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Na wszelki wypadek, poza oficjalnymi konferencjami, prasa nie miała dostępu do młodego kierowcy. On sam spędzał długie godziny w siłowni, żeby przygotować się do dwugodzinnych wyścigów. "Trudno uwierzyć, co dzieje się z człowiekiem w bolidzie, jakie siły na ciebie działają" - przyznaje Hamilton. "Po każdym wyścigu mam siniaki na bokach" - dodaje.

Nie zdarzyło się jeszcze, żeby Brytyjczyk ukończył wyścig F1 poza podium (2 razy stanął na jego najwyższym stopniu). To, że jest urodzonym zwycięzcą, udowodnił dużo wcześniej, gdy uprawiał karate. Jako 12-latek miał już czarny pas. W szkole grał w jednej drużynie piłkarskiej z Ashleyem Youngiem, za którego Aston Villa zapłaciło niedawno prawie 10 mln funtów. "Byłem szybszy i silniejszy" - zapewnia Lewis.

Kierowca przyznaje, że jego dążenie do zwycięstwa bywa czasami przesadne - "Walczę nawet wtedy, kiedy jest to tylko partyjka kręgli z mamą. Wiem, że czasem powinienem odpuścić. Na przykład mógłbym dać fory mojemu bratu". 15–letni Nickolas chory na porażenie mózgowe jest synem Anthonego Hamiltona z drugiego małżeństwa. Chłopcy są ze bardzo zżyci. Uwielbiają ścigać się zdalnie sterowanymi samochodami, chociaż ostatnio coraz częściej brakuje im na to czasu.

Co czeka Lewisa Hamiltona? Być może jako pierwszy debiutant wywalczy mistrzostwo świata. W połowie sezonu prowadzi w ogólnej klasyfikacji z przewagą 14 punktów. Być może zostanie najbogatszym sportowcem świata. Na razie zarabia tylko 500 tys. funtów rocznie, ale ojciec właśnie negocjuje podwyżkę. Co jeszcze? Kto to może przewidzieć? W końcu Hamilton pisze historię na nowo.